16 maj 2015

Rozdział 46


*Oczami Vanessy*

Leżałam razem z Harrym w ciszy na wielkim łóżku, świeżo po kąpieli. Była cudowna, taka romantyczna. To w ogóle do niego nie pasuje. Wiem, że cały czas stara się dla mnie. Doceniam to i jestem szczęśliwa, że stara się on zmienić i powoli zostawiać przeszłość za sobą. Zabójstwa, strzelaniny, bójki i zostawienie rodziny to nie jednak takie proste, zostawić za sobą te bolesne wspomnienia. On należy do osób silnych, nie takich jak ja co od razu się rozklejają.
Objęta przez chłopaka ramieniem, patrzyłam w sufit. Nawet nie wiem, dlaczego on był taki ciekawy. Jednak już po kilku minutach zrezygnowałam i odwróciłam głowę w stronę Stylesa. On zaś skanował mnie wzrokiem, uśmiechając się.
- Wiesz, że powinniśmy już iść spać? - usłyszałam głęboki głos Harry'ego z charakterystyczną dla niego chrypką, tuż nad swoim prawym uchem.
- Wiem.
- Jeśli oczywiście chcesz mieć jutro siłę na zwiedzanie tego całego miasta. - uśmiechnął się cwaniacko. W mgnieniu oka usiadłam na nim okrakiem, kładąc nogi po obu stronach jego talii. Pochyliłam się nad nim, a on spojrzał na mnie lekko zaskoczonym wzrokiem. Przybliżyłam się do jego twarzy, spoglądając na usta. Złączyłam je, a dłonie chłopaka szybko znalazły się na moich biodrach. Zaliczyłabym ten pocałunek do jednych z zachłannych. Prawie wszystkie nasze takie były. 
- Jesteś nieprzewidywalna. - zaśmiał się, przegryzając moją dolną wargę. Spojrzałam na jego nagi opalony tors, pokryty tatuażami. Co one mogą dla niego znaczyć? Nigdy się nad tym dokładnie nie zastanawiałam.
- Harry? - spytałam, niepewnie. 
- Tak, kwiatuszku?
- Co znaczą twoje tatuaże? O na przykład ten? - wskazałam na jego klatkę piersiową. 
- Te dwie jaskółki oznaczają wolność. 
- Kontynuuj. - ponagliłam go, posyłając uśmiech.
- Ten tygrys na moim lewym ramieniu oznacza, że walczę, że jestem silny i nigdy nie poddam się aby do Ciebie wrócić. Rzymskie cyfry oznaczają zaś dzień w którym Cię poznałem. Różę ze względu, że jest to twój ulubiony kwiat.
- Ten jest dość nietypowy. - przejechałam palcem po kolejnym tatuażu.
- Dlaczego, przecież to napis. - uśmiał się.
- Ale jest po hiszpańsku. Co on znaczy?
- Kochaj mnie, bądź nienawidź, żadnym z tych uczuć nie pogardzę… Jeśli mnie pokochasz, na zawsze pozostanę w twoim sercu… Jeżeli mnie znienawidzisz, na zawsze pozostanę w twoim umyśle. - Z otwartą buzią, patrzyłam na niego. Nie mogę uwierzyć, że on wytatuował to wszystko dla mnie.
- To...to jest piękne. - dotknęłam napisu, a chłopak obserwował moje czyny.
- Te tatuaże są dla mnie najważniejsze. Reszta zresztą też, ale te najbardziej.
- Ja też chcę tatuaż.
- Ale Vanessa, to boli.
- Wiem, ale to nie zmienia faktu, że go chcę.
- Naprawdę tego chcesz?
- Tak. Chcę tylko jeden.
- Jesteś tego pewna?
- Harry. - upomniałam go.
- Cieszę się, kochanie. - cmoknął mnie w czubek głowy.
- Chcę go zrobić jak najszybciej. - oznajmiłam.
- Kiedy?
- Jutro.
- Tak szybko?
-  No tak.
- Mam znajomego tu w Londynie, on jest tatuażystą i ma własne studio, więc jeśli chcesz... - przerwałam mu.
- Oczywiście, że chcę. - wpiłam się w wargi szatyna, na co później z jego malinowych i pełnych ust wydobył się cichy chichot.

~*~

Po dzisiejszym porannym śniadaniu, od razu udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Musieliśmy się jakoś ciepło ubrać ze względu na zimę jaka aktualnie panowała w tym kraju. Zawsze kochałam Londyn, ale nigdy nie miałam okazji go zwiedzić. Ogarnęło mnie szczęście, że nareszcie miałam okazję. W zachwycie patrzyłam jak płatki śniegu powoli opadają w dół. Byłam szczęśliwa, cieszyłam się jak małe dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę. Coś pięknego, to miasto wywołuje u mnie tyle uczuć i emocji. Pomimo iż pogoda nam nie dopisywała i tak było cudownie. Nigdy nie lubiłam zimy, ale w tym miejscu, wygląda ona po prostu magicznie.

Szliśmy z Harrym za rękę, omijając Pałac Buckingham. Zatrzymaliśmy się, by dokładnie się mu przypatrzeć. Chłopak spojrzał na mnie i wziął ode mnie torbę, którą nosiłam na ramieniu, po czym wyciągnął z niej aparat. Ale, przecież ja go tu nie włożyłam. Zapomniałabym o nim, gdyby nie on.
- Myślałaś, że wyszlibyśmy zwiedzać bez aparatu? - zaśmiał się, włączając aparat. - Stań tam, będziesz miała pamiątkę. - podeszłam pod bramę, a szatyn cyknął fotkę. Zaśmiałam się kiedy kazał zrobić mi głupią minę. Zrobiłam dziubka, a chłopak kolejny raz zrobił mi zdjęcie.
Ruszyliśmy dalej, zatrzymując się na słynnym moście. Wszystko było białe w śniegu co dodawało uroku temu miastu. Było zimno, ale nie przejmowałam się tym, tak samo chyba jak i chłopak. Z uśmiechem obserwował mnie, kiedy skanowałam wszystko wzrokiem. Nie ma to jak patrzeć na dziewczynę, która cieszy się jak wariatka.
-  Kiedy jesteś szczęśliwa, ja też jestem. - powiedział, a ja obróciłam się w wyniku czego wpadłam na jego umięśnioną klatkę piersiową. Swoje dłonie kurczowo zacisnęłam na koszuli, która okrywała jego tors, aby przypadkiem nie stracić równowagi. On nie miał w ogóle zapiętej kurtki! Jemu nie jest zimno!? - Uwielbiam gdy się uśmiechasz. Marzę tylko o tym, aby twój uśmiech witał mnie codziennie.  - jego dłoń powędrowała do mojego policzka, lekko go gładząc, co dało mi małe ukojenie, gdyż jego skóra była niemiłosiernie zimna. Uśmiechnął się, a zapach jego intensywnych perfum gwałtownie uderzył w moje nozdrza. Mimowolnie kąciki moich ust powędrowały ku górze.
- Korzystam po prostu z tego cudownego dnia.
- Ale wyglądasz tak niewinnie gdy się cieszysz. - na moje zimne policzki, wkradł się rumieniec. Dlaczego on musi mnie do cholery tak onieśmielać?
Zostało nam jeszcze London Eye, więc nie tracąc ani chwili dłużej, Hazz splótł nasze palce i ruszyliśmy w kierunku londyńskiego koła.

~*~

Staliśmy pod studiem tatuaży o którym Styles wczoraj mówił. Byłam na sto procent zdecydowana i gotowa. Wiem, że to boli, ale nie takie rzeczy się robiło. Harry zapewnił mnie, że jego znajomy będzie delikatny. To też zależy od tatuażu jakiego wybiorę.
- To co, idziemy? 
- Tak. - posłałam mu swój ciepły uśmiech.
- Jesteś gotowa na swój pierwszy tatuaż?
- Przestań, bo jeszcze się rozmyślę. - pogroziłam mu palcem, na co potem musnęłam zadziornie jego usta.
Chłopak otworzył mi drzwi i machnął ręką, żebym weszła pierwsza. Oboje przekroczyliśmy próg, a za wielkiej lady wyłonił się mężczyzna. Od razu kiedy nas zobaczył, a raczej Harry'ego, uśmiechnął się.
- Styles! Kupę lat! - podszedł i uściskał mojego chłopaka. 
- Czy ja wiem? Dwa lata mnie tylko nie było.
- No właśnie! Jak dobrze Cię znowu widzieć! 
- Ciebie również. 
- Ta ślicznotka to z tobą? Jestem Matt. - przedstawił się.
- Vanessa. - pomachałam mu.
- Styles no postarałeś się. - szturchnął go w ramię, na co on jedynie się uśmiał. Jak tylko wrócimy to mu się dostanie, za ten cwaniacki uśmieszek. 
- Słyszałem, że wyjechałeś.
- Dobrze słyszałeś. 
- To gdzie Cię kurwa wywiało na tyle lat!?
- Ameryka. - stałam nieśmiało i przysłuchiwałam się ich rozmowie. Co ja się będę wtrącać, jak go nie znam.
- Że co? Jaja sobie robisz? To po drugiej stronie kuli ziemskiej!
- No właśnie.
- To co Cię znowu sprowadza do Londynu?
- Zrobiłem dziewczynie niespodziankę, więc jesteśmy tu na krótkich wakacjach. 
- Gdybyś tu nie przyszedł, a ja dowiedziałbym się, że byłeś w Londynie to przysięgam, że znalazłbym Cię w tej pierdolonej Ameryce i wytargał za włosy, że się ze swoim kumplem nie spotkałeś.
- No, ale jestem! - uśmieli się oboje.
- Dobra to do rzeczy. To co, jakiś tatuaż chcecie?
- My właśnie w tej sprawie, Matt. Vanessa chce sobie zrobić jakiś tatuaż. Jej pierwszy, więc wiesz ma być dobrze zrobiony. - Harry odwrócił się do mnie, a ja kiwnęłam głową w stronę jego kumpla.
- Stary robiłem tobie połowę tatuaży, których masz i ty mi chcesz wmawiać, że nie jestem profesjonalistą? W kulki ze mną lecisz!?
- Dlatego do chuja, przyprowadziłem ją do Ciebie.
- To jak, mała? Masz już coś na oku? - spytał w moją stronę.
-  Nie zastanawiałam się jeszcze jaki ma być dokładny ten tatuaż.
- Tam masz katalog. Przeglądnij sobie i wybierz jaki chcesz wzór. - wskazał na stół w rogu pomieszczenia.
- Ok, dzięki.
- Pomóc Ci? - spytał Hazz, łapiąc mnie za rękę.
- Jak chcesz to możesz, ale z wyborem myślę, że poradzę sobie sama.
- To ja będę tu, jak już coś sobie wybierzesz to daj znać. - uśmiechnął się i czule pocałował.

- To jak, Van? Masz już coś? - spytał Matt, kiedy podeszłam do niego wraz z katalogiem. Chciałam zrobić sobie jakiś mały wzór, gdzieś na nadgarstku. Tak, to będzie najlepsze miejsce.
- Tak i myślę, że ten będzie ok. A ty Hazz, co myślisz?
- Ja myślę, że jest idealny dla Ciebie.
- Dobry wybór, a więc to co? Gotowa? - spojrzał na mnie, oczekując odpowiedzi.
- Emm... Ale ja, trochę się boję. - przyznałam.
- Będę Cię trzymać za rękę jeśli chcesz? - odezwał się Harry, ukazując rząd białych zębów.
- Dziękuję. - szatyn objął mnie ramieniem.
- Dobra to ruchy gołąbeczki! - popędził nas mężczyzna i zaprowadził do pomieszczenia, które było już przygotowane. Kazał mi usiąść na specjalnym krześle, więc niepewnie to zrobiłam, a Styles zajął miejsce obok mnie. Wziął moją dłoń i delikatnie ścisnął, oznajmiając mi, żebym się nie bała. Łatwo mówić, gorzej zrobić.
Chciałam, żeby już zaczął, lecz po chwili żałowałam tego co pomyślałam, był to zdecydowanie zły pomysł. Nie dlatego, że żałuję, że robię właśnie swój pierwszy tatuaż, tylko ten ból.....był okropny.

Po 20 minutach mój nowy tatuaż był skończony. Matt wykonał bardzo dobrą robotę, ponieważ wzór, który wybrałam był identyczny jak na obrazku. Harry podniósł moją rękę i dokładnie się przyjrzał. Mężczyzna zawiązał bandaż wokół mojego nadgarstka, zakrywając świeży tatuaż. Powiedział mi, że mogę go zdjąć dopiero za jakąś godzinę.
- I jak wam się podoba? - zapytał Matt, odkładając swój sprzęt.
- Jest naprawdę śliczny, dziękuję.
- Drobiazg.
- To ile płacimy?
- Kompletnie nic, uznajcie to jako prezent.
- Dzięki Matt. - odezwał się Styles, przybijając z nim piątkę. Podał mi dłoń i pomógł wstać, na równe nogi. Objął mnie w talii od tyłu, przybliżając bliżej siebie.
- Hazz, pamiętasz Richarda?
- Tak pamiętam, to twój kuzyn. Poznałem go u Ciebie na imprezie.
- Nie rozmawiałem z nim od może dwóch miesięcy, ale możecie go odwiedzić. Napewno się ucieszy gdy Cię zobaczy. Wiem tylko, że pracuje w firmie "Matson Corporation" tu w Londynie.
- Nawet nie taki zły pomysł. Może jeszcze dzisiaj to zrobię. Co ty na to, kochanie? Chcesz odwiedzić mojego drugiego kumpla?
- Czemu nie? - wzruszyłam ramionami. Co mi przecież szkodzi.
- Ok, Matt. Jeszcze raz dzięki za wszystko. - powiedział Hazz i podali sobie ręce.
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że jeszcze mnie kiedyś odwiedzisz, bo obiecuję, że jeśli tego nie zrobisz to zbiorę się i znajdę, choćby w tej pieprzonej Ameryce.
- Żebyś nie był tego taki pewny. - uśmiali się.
- Miło było Cię poznać, Van. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. - wziął moją rękę i ucałował wierzch dłoni.
- Ciebie też miło było poznać i jeszcze raz bardzo dziękuję za ten tatuaż. - uścisnęłam go, a on zaczął się droczyć z Harrym. Podniósł rękę i wystawił mu środkowy palec, na co ten zaczął się śmiać.
- Do zobaczenia wkrótce. - puścił mnie, a ja wtuliłam się w Stylesa. - I ostrzegam Cię Hazz, wiesz o co mi chodzi! - mój chłopak na pożegnanie, również wystawił mu środkowy palec. Uśmieli się i już po chwili znaleźliśmy się na zewnątrz.


*Oczami Harry'ego*

Po długim spacerze, wreszcie podeszliśmy pod dane miejsce. O to mi właśnie chodziło, o wielki wieżowiec z napisem "Matson Corporation". Brunetka dokładnie mu się przyglądywała, ponieważ był on naprawdę wysoki jak na taki budynek. Co mi wiadomo, jest to firma, najlepiej zarabiająca w tym mieście. Aż ciężko uwieżyć, że mój kumpel tu pracuje. Weszłem razem z Vanessą przez obrotowe drzwi. Rozejrzałem się po pomieszczeniu w którym było dziwnie pusto. Nikogo przy recepcji, ani nawet przechodzącego na korytarzu. 
- Poczekaj tu, pójdę się zapytać o niego. - oznajmiłem dziewczynie i ruszyłem w głąb korytarza, zostawiając ją przy recepcji. 
Zajrzałem do dwóch pokoi, ale w nim również nikogo nie było. Przecież to najlepsza firma w Londynie, więc to byłoby dziwne, gdyby nikogo tu nie było.
Skręciłem w prawo, kierując się na kolejny korytarz, ale nagle uderzyłem się z jakąś dziewczyną, zagradzając jej drogę. Papiery, które trzymała wypadły jej, na co automatycznie schyliła się by je zebrać.
- Przepraszam, nie widziałem Cię. 
Nie mogłem ujrzeć twarzy, ze względu na jej opadające włosy. Kucnąłem by pomóc jej wszystko zebrać, ale gdy tylko podniosła swoją głowę by mnie zobaczyć, zamurowało mnie. To...to nie możliwe. Ale jak!? Przecież... przecież to Gemma. Moja siostra. 

 ~*~

Jak myślicie, czy Harry usprawiedliwi swoje czyny? Jak Gemma zareaguje na powrót swojego jedynego brata? Jak w ogóle oboje na siebie zareagują?  ツ

Ok, a więc. Wiem, że większość z was chciałaby, żebym dodawała rozdziały szybciej. Uwieżcie mi chciałabym to zrobić. Tydzień dla mnie to również trochę za dużo, ale niestety nic z tym nie mogę zrobić. Muszę swój czas również poświęcać naukę języka. Mam dużo na głowie, a mało czasu dla siebie. Robię co mogę by rozdziały nie były dodawane np. raz na dwa tygodnie lub więcej. Myślę, że tydzień to wystarczający czas by czekać na nowy rozdział :) 
 Przepraszam was i mam nadzieję, że zrozumiecie ;*

Do następnego, kochani xx 

Przeczytałaś/eś? - Zostaw po sobie ślad ツ

7 komentarzy:

  1. Jedno słowo : WOW! :D :)
    Juz się nie mogę doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :* ! Czekam na kolejny :)) /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAA....JEST MEGA ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz, aż chce się tu wracać :-)

    OdpowiedzUsuń