6 cze 2015

Rozdział 49


*Oczami Vanessy*


Wstałam rano z nadzieją, że ujrzę Harry'ego. Niestety obok mnie było tylko puste miejsce, a jego brak. Jednak moje zainteresowanie przyciągnęła mała, biała kartka leżąca na poduszce ukochanego oraz bukiet białych i różowych róż. Szybko się podniosłam i ujęłam w dłonie karteczkę.
"Dzień Dobry kochanie. Piękny bukiet róż dla mojej księżniczki. Przepraszam, że nie mogę być teraz przy tobie, ale musiałem coś ważnego załatwić. Nie martw się, moja mama jest w domu, więc nie jesteś sama. Za niedługo wrócę. Kocham Cię. Harry x"
Jak to on, musiał zaskoczyć mnie z samego rana. Wystarczyłaby ta jedna karteczka, ale on jeszcze wpadł na pomysł z kwiatami. Przecież nie musiał! To naprawdę kochane z jego strony. 
Przemyślałam sobie, wczorajsze słowa Gemmy. Nie wiem czy jestem gotowa na co kolwiek z Harrym. Jesteśmy jeszcze na to wszystko za młodzi. Nie to, że go nie kocham, ale po prostu jeszcze o tym z nim nie myślałam na poważnie. Nie wiem jak potoczą się dalej nasze losy. Jeśli przetrwamy to może kiedyś posuniemy się w tej sprawie. Chciałabym móc go bardziej uszczęśliwić, ale nie jestem gotowa. Mój wiek nie pozwala mi jak na razie myśleć o tych sprawach. Zobaczymy co pokaże czas. Teraz to nie wiem co o tym myśleć.
Wzięłam bukiet, a karteczkę odłożyłam na stoliczek. Otworzyłam drzwi, mając zamiar skierować się na dół gdzie zastam Anne. Przekroczyłam próg kuchni i ujrzałam kobietę. 
- Hej słoneczko, jak się spało? - spytała, posyłając mi swój ciepły uśmiech.
- Dziękuję, dobrze. Ma Pani może jakiś wazon? Chciałabym włożyć te kwiaty.
- Jasne, zaraz Ci przyniosę, ale te kwiaty to od niego, prawda? Są piękne. Mój syn widzę, że się stara. 
- A właśnie? Wiesz może, gdzie pojechał?
- Niestety nie. Wiem tylko, że razem z Gemmą musieli coś załatwić. Ale nie martw się. Zabiorę Cię na zakupy i do mojej ulubionej kawiarni.
- Ja dziękuję, ale...
- Nie ma żadnego ale. Chcę Cię skarbie bliżej poznać. Zanudzisz się tutaj sama w tym domu, a ja nie chcę byś siedziała cały dzień. Jesteś tu na wakacjach, więc musisz korzystać.
- Chyba się skuszę na tą propozycję.
- Nie masz wyjścia. - zaśmiała się, podając mi szklany wazon.

*Oczami Harry'ego* 

Weszliśmy z Gemmą do najdroższego sklepu Jubilerskiego jakiego mogłem wybrać. Tak to dziś. Chcę się oświadczyć Vanessie dziś wieczorem, to mój plan. Chłopakom już nawet powiedziałem. Zwariowali na wieść, że chcę się jej oświadczyć. Po prostu nie chcę czekać, by móc to zrobić. Poprosiłem siostrę by ze mną pojechała i pomogła w wyborze pierścionka. Musi być idealny, tak jak moja piękna. Moja ukochana zasługuje na wszystko co najlepsze. Muszę jej zapewnić całkowitą przyszłość ze mną, a to już nie długo.
- Harry naprawdę chcesz to zrobić dzisiaj? - zapytała Gemma, opierając się na moim ramieniu.
- Tak, a czemu by nie? Sama mi powiedziałaś, żebym to zrobił.
- No tak, ale nie sądziłam, że tak szybko będziesz chciał się jej oświadczyć.
- Mogę w czymś Państwu pomóc? - spytała starsza kobieta, która stała za ladą pełną złotych i diamentowych pierścionków, tym samym przerywając moją konwersację z siostrą. 
- Tak. Potrzebuję najpiękniejszy pierścionek zaręczynowy dla mojej przyszłej żony. Nieważna jest cena, po prostu ma być najpiękniejszy. - kobieta uśmiechnęła się, słysząc to. Wyciągnęła nam na ladę, najładniejsze obrączki.
- Boże, są naprawdę piękne. - odparła Gemma w moją stronę.
- To prawda, aż trudno wybrać.
- To może Państwu doradzę? Czy mam wybrać tańsze czy trochę droższe?
- Kupię nawet najdroższy, ale żeby był piękny.
- To na Pana miejscu wybrałabym ten. W środku ma coś napisane. - podała mi go do ręki, a ja przeczytałem. - „Kocham Cię na zawsze”
- Myślę, że ten będzie idealny.
- W naszym sklepie jest on drugim najdroższym pierścionkiem zaręczynowym.
- Mówiłem już, dla mnie nie liczy się cena.
- Jest Pan gotowy wydać na taki pierścionek tyle pieniędzy?
- Tak, zdecydowanie. Biorę go.
- Harry, a może wybierzemy inny? - spytała Gemma,  spoglądając na mnie.
- Po co? Ten jest idealny.
- Nie szkoda Ci tyle kasy? To dość dużo jak na taką biżuterię.
- Vanessa warta jest wszystkich pieniędzy, więc biorę go.
- A pan nie jest za młody na małżeństwo? - przemówiła kobieta.
- Nikt nie jest za młody na małżeństwo. Chcesz się żenić, to się żenisz.
- Pańska dziewczyna musi być naprawdę dużą szczęściarą.
- Też tak myślę. - prychnęła Gemma, szturchając mnie w ramię.
Zapłaciłem za pierścionek swoją kartą, przecież nie noszę przy sobie 20 tysięcy funtów. Jubilerka zapakowała go w pudełeczko w kształcie serca. Mam nadzieję, że mojej ukochanej się spodoba. Zrobiłbym wszystko by ją uszczęśliwić.
- Powodzenia, oby się udało. -  powiedziała kobieta, posyłając uśmiech.
 Musi się przecież udać.

*Oczami Vanessy*


Do domu wróciłam sama ze względu, że Anne musiała zajść jeszcze do kilku sklepów, a ja nie miałam już ochoty. Nogi mnie przede wszystkim bolały od tych zakupów. Odłożyłam torby na kanapę w salonie. Raptownie usłyszałam muzykę. Grana była jakby z jakiegoś instrumentu. Wiem jedno, ktoś jest w domu. A może Harry z Gemmą już wrócili? Dźwięk stał się lekko głośniejszy, a ja już wtedy zrozumiałam, że wydostają się one z górnej części domu.
Nie myśląc długo poszłam za dźwiękiem muzyki. Przeszukałam wszystkie pokoje na górze, ale nikogo w nich nie zastałam. Nagle ujrzałam drzwi. Przez chwilę zawahałam się, ale postanowiłam je otworzyć. Wdrapałam się po schodach i już po chwili ujrzałam strych i.... Harry'ego grającego na pięknym, czarnym fortepianie. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nigdy nie wiedziałam, że on gra. Nie wspominał mi o tym. Podeszłam do niego bliżej, a on automatycznie przerwał grę, kiedy zorientował się, że tu jestem.
- Dlaczego przestałeś? - spytałam niepewnie, siadając obok niego.
- Jak tu weszłaś?
- Wiesz... nie było trudno. Czemu nigdy mi nie mówiłeś, że grasz?
- Nie mówiłem Ci, bo nie było po co. 
- Nie musiałeś tego ukrywać, przecież to nic złego.
- Ja tego nie ukrywałem, po prostu przestałem grać odkąd przyjechałem do Los Angeles. Chciałem po prostu teraz sprawdzić czy jestem jeszcze dobry. 
- Grałeś w dzieciństwie?
- Tak, zawsze kiedy było mi smutno. Zasiadałem przed pianinem i grałem by móc się odprężyć.
- Zagrasz mi coś?
- Nie potrafię już grać jak kiedyś.
- Proszę. Wiem, że umiesz.
- Vanessa...
- Proszę. - chłopak po chwili namysłu, zgodził się. 
Położył dłonie na klawiszach fortepianu, a po chwili uleciała z niego charakterystyczna czysta melodia. Rozbrzmiała piękna muzyka, która wydostawała się spod klapy instrumentu. Styles spojrzał na mnie, a ja posłałam mu swój uśmiech. Grał cudownie. Patrzyłam jak jego długie palce suną zgrabnie po klawiszach, wprawiając w ruch młotki we wnętrzu fortepianu. Harry zaśmiał się melodyjnie, niemal synchronizując z muzyką, po czym przerwał czynność
- To piękne. Dlaczego kłamiesz, że nie umiesz grać?
- Bo tak było. Widzisz coś się właśnie we mnie przestawiło.
- Jesteś kłamcą.
- Nie prawda, po prostu wcześniej mi nie wychodziła gra, a gdy się pojawiłaś, udało się.
- Widzisz, działam na Ciebie pozytywnie. - chciałam go pocałować w policzek, ale on automatycznie przekręcił głowę, łącząc nasze usta. Uśmiechnął się zwycięsko i pogłębił pocałunek.
Wplotłam palce w jego włosy, próbując przesunąć go bliżej siebie. Chłopak zareagował jednak inaczej i nie odrywając naszych ust, podniósł mnie, później kładąc na brązową kanapę, która stała na środku strychu. Odchyliłam się jedynie na moment, by złapać odrobinę powietrza, po czym na nowo zaczęłam całować go z pasją i zaangażowaniem. Hazz zawisł nade mną, pocierając kciukiem moje chłodne policzki. Nie ukrywam, było mi zimno, a przecież w końcu zima za oknem. 
- Nie ma chwili, bym o tobie nie myślał.
Jego usta przeniosły się nagle na moją szyję. Nasze klatki piersiowe stykały się ze sobą, a serca zdawały się bić w jednym i tym samym rytmie. Harry zaatakował mnie magicznym blaskiem swoich szmaragdowych tęczówek w których mogłam się całkowicie rozpłynąć. Ujął moją twarz w dłonie, by ostrożnie znów połączyć nasze wargi. Jego oddech był zdecydowanie nierównomierny. 
- Całkowicie zaatakowałaś moje myśli. Jak ty to robisz?
Gęste, kasztanowe loki opadały na jego czoło, a pełne, zaróżowione wargi były nieznacznie rozchylone, aż prosząc się o kolejny pocałunek. Pragnął tylko kolejnej styczności naszych ust, tak samo jak ja. Szatyn nie mógł się powstrzymać, więc gdy tylko zbliżył się do moich ust, ostrożnie przygryzł moją dolną wargę, łącząc nasze usta w całkowitym namiętnym pocałunku. 
- Utrudniasz mi dojście do tlenu, Harry. - uśmiałam się, opuszczając jego rozpalone usta, na co on mruknął niezadowolony.
- Miałem inne zamiary co do Ciebie. Przede wszystkim nie chciałem odrywać się od twoich ust, ani na chwilę, ale mi przeszkodziłaś.
- To wymyśl jeszcze coś innego, by mnie zaskoczyć. 
- Dobrze, jak chcesz. Zabieram Cię dzisiaj na kolację do luksusowej Restauracji.
- Harry czyś ty zwariował? 
- Ja? Jestem zwariowany, bo chcę Cię zabrać na kolację?
- Nie chodziło mi o to. Po prostu mnie zaskoczyłeś.
- Mogę to Cię zaskoczyć w łóżku, a teraz rusz swoją seksowną dupkę i ubierz dla mnie jakąś sukienkę. 
- Nie pogrywaj sobie ze mną. A tak w ogóle to mamy zimę, dupku.
- Tylko Ci doradziłem. - parschnął śmiechem, a ja zrzuciłam go na podłogę - Ej, za co to!?
- Następnym razem uważaj co mówisz.
- Co znowu źle Ci powiedziałem?
- "Mogę to Cię zaskoczyć w łóżku" Tak to zdecydowanie tekst Stylesa.
- To co powiedziałem, akurat jest prawdą.
- Możesz sobie jak na razie pomarzyć.
- Za nie długo zmienisz zdanie, kochanie. - uśmiechnął się cwaniacko. 
- Nie miałam okazji Ci podziękować za kwiaty.
- Mojej księżniczce należy się dużo kwiatów. Jeśli chcesz, mogę Cię nimi codziennie obsypywać.
- To nie mielibyśmy miejsca w domu. 
- To kupiłbym Ci drugi dom. 
- Nie wymyślaj już. A gdzie Gemma? Anne mi mówiła, że pojechała dzisiaj z tobą.
- No tak była za mną, ale zostawiłem ją u przyjaciółki, bo mnie poprosiła. 
- Nie powiesz mi co robiłeś przez ten czas, kiedy ja łaziłam z twoją mamą po Centrum Handlowym?
- Nie, nawet nie mam takiego zamiaru. A teraz idź się ubierać, bo się spóźnimy.
- Zaplanowałeś to?
- Rezerwacja w Restauracji już czeka, kochanie. 

~*~

Z racji tego, że nie miałam za dużo wyborów z sukienkami, wybrałam koronkową białą, która sięgała mi do połowy ud. Myślę, że będzie odpowiednia na zwykłą kolację. Naprawdę Hazz zaskoczył mnie tym, że w ogóle zabiera mnie do Restauracji. Musiałam założyć białą marynarkę, ponieważ napewno zmarznę, przecież jest zima. W ogóle po co Harry kazał zakładać mi sukienkę? Chce żebym już do reszty zmarzła? Dobra, muszę jakoś przeżyć.
Styles stał już ubrany w czarny garnitur i przelatywał mnie wzrokiem, opierając się o framugę drzwi, kiedy ja w tym czasie poprawiałam makijaż.
Podszedł do mnie od tyłu, kładąc ręce na moich biodrach. Odgarnął moje włosy, które przeszkadzały mu w dostaniu się do mojej szyi, po czym zostawił kilka mokrych muśnięć w tym miejscu. 
- Jesteś piękna, najpiękniejsza. 
- Tyle razy to mówiłeś. - odwróciłam się do niego, przybliżając swoje usta bliżej jego. Spojrzał na nie.
- Wiesz... Mógłbym to mówić bez przerwy. - Uśmiechnął się. Nie mogłam poradzić, że podziwiałam jego niesamowite rysy twarzy.
- Naprawdę?
- Owszem, jeśli tylko chcesz.
- Jesteś słodki. Jedziemy?
- Oczywiście Panno McClain. - machnął ręką, pokazując abym wyszła jako pierwsza. 

~*~

Przekroczyliśmy próg pięcio-gwiazdkowej Restauracji. Mężczyzna do którego Harry wcześniej zagadał, poprowadził nas do oddzielnego, prawdopodobnie specjalnego pokoju przygotowanego specjalnie dla nas. Ok, czyli Harry zaplanował to już wcześniej. Wnętrze wyglądało naprawdę przytulnie. Hazz odsunął mi krzesło, więc usiadłam. Kelner podał nam dwie karty Menu.
- Prawda, że przytulnie? - odezwał się Harry, odkładając na chwilę kartę.
- Zgodzę się. 
- Masz na coś ochotę? 
- Przecież po to tu jesteśmy by coś zjeść.
- Racja, a więc jak?
- Ja bym wzięła lasagne, a ty?
- Raczej to samo co ty. - uśmiechnął się, ukazując jeden dołeczek. 
Kiedy kelner podszedł, chłopak złożył zamówienie. 
- Hazz... Wiesz, że nie długo Święta?
- No tak.
- Zaplanowałeś coś?
- Na Święta raczej jeszcze nie wrócimy do Los Angeles. Spędzimy je tutaj.
- U twojej rodziny?
- Jeśli oczywiście tego chcesz. W każdej chwili możemy wracać.
- Nie! Chcę spędzić Święta tu, nie mam nic przeciwko.
Raptownie nasze zamówienie zostało podane do stołu. Wyglądało naprawdę pysznie. Razem, rozkoszowaliśmy się cudownym smakiem. Lasagne była wprost, bardzo dobrze przygotowana.
- O czymś bym zapomniał. Zaczekaj tu, kochanie. - poszedł gdzieś, zostawiając mnie samą, ale długo nie musiałam na niego czekać. -  Zapomniałbym o winie.
- Bez dobrego wina, nie ma dobrego wieczoru.
- Zgodzę się z Panią, Panno McClain. - parschnęliśmy śmiechem, a on nalał do dwóch kieliszków, czerwonego wina. Ujęłam w dłoń kieliszek i wzięłam małego łyka. Wino miało słodki smak, taki jaki lubię.
Nagle rozbrzmiała muzyka w pomieszczeniu w którym przebywaliśmy. Spojrzałam pytająco na Harry'ego, a ten wstał uśmiechnięty i podszedł do mnie, podając dłoń.
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną?
- Takiemu dżentelmenowi nie mogłabym odmówić. - uśmiechnęłam się, podając dłoń. 
Położył rękę na moim biodrze, a drugą złapał moją dłoń. Ruszył jako pierwszy i już za chwilę kołysaliśmy się w rytm wolnej muzyki. Powolny taniec, był czymś cudownym. Jeszcze nikt tyle dla mnie nie zrobił co on. Położyłam głowę na ramieniu Stylesa, kiedy muzyka się zmieniła.
- Dziękuję Harry.
- Za co?
- Za to, że czynisz mnie szczęśliwą.
- Zrobiłbym wszystko, byś była szczęśliwa. Dobrze o tym wiesz.
- Chodzi o to, że nikt jeszcze dla mnie tyle nie zrobił, co ty.
- Ludzie gdy darzą siebie mocnymi uczuciami, robią wszystko by tylko ich nie zniszczyć. 
- Nasze pierwsze spotkanie, wtedy w klubie... - przerwał mi.
- To przeszłość.  
- Wytłumacz mi, dlaczego tak się zachowałeś?
- Chciałem Cię jako nową zabawkę, ale czas spędzony z tobą mnie zmienił. Odmieniłaś mnie swoim charakterem, a temu jeszcze po prostu nikomu się nie udało. 
- To kim teraz dla Ciebie jestem?
- Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, dlatego nie zapominaj o tym.
- Hazz... Jesteś osobą dla której rzuciłam wszystko. Studia, a nawet wyprowadziłam się od rodziny w tak młodym wieku. Mimo tego co przechodzimy, dalej jesteśmy razem. Nawet zemsta Thomasa nas nie może rozdzielić. Dlatego Cię kocham. Jeszcze nikomu nie mówiłam tego tak szczerze jak tobie teraz. - przesunęłam kciukiem po jego policzku, sprawiając tym samym, że kąciki jego ust uniosły się ku górze, ukazując dwa urocze dołeczki, formujące się na jego twarzy. 
- Dziękuję każdego dnia temu losowi, który postanowił dać mi Ciebie. Nic lepszego nie mogło mi się przytrafić niż ty i twoja obecność przy mnie, dlatego... - przerwał, przymykając oczy.
- Harry? - zaczął bawić się delikatnie moimi palcami. Spojrzałam w jego tęczówki, kiedy tylko je otworzył. Wydawało mi się, jakby był czegoś niepewny. 
Pierścionek zaręczynowy, zakupiony przez Harry'ego
- Vanessa? - nie wiem dlaczego, ale słyszałam w jego głosie stres oraz strach. Zmarszczyłam czoło, oczekując od niego jakiejś reakcji. 
- Co się stało? - odezwałam się, a chłopak uklęknął przy mnie. Co on robi?
- Vanessa, wyjdź za mnie... - spojrzałam na niego całkowicie zaskoczonym wzrokiem. Boże co się dzieje! Czy on właśnie... Czy on mi się oświadcza? - Zostań moją Panią Styles. Kocham Cię i chcę spędzić z tobą resztę mojego życia. Zgodzisz się być moją żoną? - wyciągnął z kieszeni swojego garnituru, małe czerwone pudełko w kształcie serca i otworzył je, ukazując prześliczny, złoty pierścionek otoczony mniejszymi białymi diamentami. On jest piękny!
Stanęłam jak wryta, w głowie analizując jego słowa. To się dzieje naprawdę? Czy naprawdę chcę zostać jego żoną? Chcę spędzić resztę życia z nim? Stworzyć rodzinę, mieć dzieci. Czy to nie za wcześnie na oświadczyny? Dziewczyno o czym ty do cholery teraz myślisz!? Klęczy przed tobą facet, który prosi Cię o rękę, zrób coś!
Spojrzałam w jego tęczówki, które bały się mojej odpowiedzi. Nie byłam pewna tego co chcę właśnie zrobić, ale wiem jedno. Nie mam zamiaru go stracić.
- Tak, Harry. - odpowiedziałam, podejmując najważniejszą w życiu decyzję. Nagle cała załoga kuchni zgromadziła się w pomieszczeniu i zaczęła klaskać.
Styles automatycznie odżył. Chwycił moją dłoń, wsuwając delikatnie pierścionek na palec, następnie muskając swoimi ustami. Poczułam jak pod moimi powiekami zbierają się łzy, które w szybkim tempie zaczęły spływać po moich policzkach. Idiotko, czy ty musisz w takim momencie płakać? Uklękłam szybko przed nim i rzuciłam mu się na szyję, mocno go obejmując tym samym chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.
- Jestem właśnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi. Nie mogę uwierzyć, że już za nie długo będziesz moja. - odezwał się, a ja poczułam jak mocniej mnie obejmuje. - Tak strasznie Cię kocham, Vanesso Styles.
Pociągnęłam nosem, odrywając się od niego i przykładając dłonie do jego policzków. Styles nie czekając na jakikolwiek mój ruch, pocałował mnie namiętniej jak umiał. Chciał złożyć niemą obietnicę, że będzie przy mnie i pokaże mi, czym jest prawdziwa miłość, czym są słowa, wypowiadane tak pochopnie przez współczesnych ludzi i czym są gesty, które tak rzadko są teraz okazywane. Przymknęłam powieki, rozchylając odrobinę usta, dając mu wolną rękę. 
Czy to się do jasnej cholery dzieję naprawdę? Czy to jest pieprzony sen? 



~*~

Rozdział naprawdę pełen zdarzeń
Co sądzicie?
Nie będę się dzisiaj zbytnio rozpisywać, więc proszę was, żebyście wyrazili się w formie komentarza ;3 Liczę na was! ;*

Buziaki xx


12 komentarzy:

  1. Rozdział świetny mam tylko nadzieje że teraz wszystko pójdzie dobrze. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieasmowity rozdział <3 ! Czekam na kolejny ^^ /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny jak zawsze.. Czekam na next ;* RONNIE

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział cudowny *__* kocham, kocham i jeszcze raz kocham <3 tylko powiem że pierścionek mnie trochę nie zadawala ale to już kwestia gustu ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki że przeczytałaś mój komentarz w niekturych fanficach jest tak że kończysz 1 i zaczynasz coś co ma tylko troche starego sezonu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział cudo i jak romantycznie kiedy next

      Usuń
  6. Boże ! Jest jest jest jest ! ❤ Tylko na ten moment czekałam ! ;* Jestem z Tobą dopiero od wczoraj i już udało mi się przeczytać wszystkie rozdziały ^°^ Boże jakie to cudowne !!! ❤😘 Ale sie jaram ! Kompletnie jakby to Harry oświadczył mi się ! Hahaha ❤😘 Od dziś Twój blog , a z nim opowiadanie o Harrym i Van , trafiają na listę najlepszych czytanych przeze mnie fanfiction ! ❤ Tak bardzo się cieszę *-* A teraz chcę życzyć weny czasu i powiedzieć , że nie mogę doczekać się następnego !!!! ❤😘 Buźki kochana ! ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  7. To się porobiło nie spodziewałem się ale to super jeju ♥ czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. BUAHAHAHHAHAH XD no to michella żeś ujebałą Haryego XD
    Biedny musi sie żenić
    POWODZENIA Z VANESSĄ
    KOBIETA ZMIENNĄ JEST...
    A AUTORKA TEGO BLOGA TO PRAWDZIWA WARIATKA,TAK WIĘC TRZYMAJCIE SIĘ DRODZY CZYTELNICY ;*** A JA MAM NADZIEJE ZJEŚĆ ZNÓW Z AUTORKĄ OMLET,JAJKO W CHLEBIE,PŁATKI I KAKAO BITCH! XD

    OdpowiedzUsuń