26 wrz 2015

Epilog Część 1 - "Koniec problemów jest początkiem następnych"

  
*Oczami Harry'ego*

Siedziałem na idealnej zielonej trawie nad pięknym jeziorem, który znajdował się niedaleko poza miastem. W okolicy nie zauważyłem żadnych ludzi, więc byłem tu tylko sam. Obserwowałem falującą na lekkim wietrze taflę jeziora. Spokojny, stonowany szum wody. Czułem jej świeży zapach i powietrze przesiąknięte wiosną, porą roku, która jest mi chyba najbliższa. Gdzieś tam, za moimi plecami, szumiały gałęzie drzew pokryte różnorodnymi liśćmi, a przez atmosferę przenikał silny zapach kwiatów. Rozglądałem się dookoła, podziwiając piękno otaczającej mnie przyrody. Czułem, jak promienie słońca pieszczą moją skórę, a jego jasny blask zaślepia moje oczy do tego stopnia, że wszystko staje się lekko niewyraźne, jakby pozbawione konturów. Ten świat był niepowtarzalny i panowała w nim taka harmonia, że naprawdę czułem się inaczej niż zazwyczaj.
 
Wciąż brakowało mi obecności kogoś kto dawałby mi powód do uśmiechu. Takiej osoby już nie mam, straciłem przez swoją głupotę. Dziewczynę, którą w tak okropny sposób potraktowałem teraz przeze mnie cierpi. Nigdy nie będzie w stanie wybaczyć mi tego co zrobiłem. Czuję się tak, jakbym stracił wszystko, jakby wszystko, na czym mi zależało, tak po prostu przepadło. Mam wrażenie, że umieram, że tracę samego siebie i zaczynam szaleć, nie mając przy swoim boku tej jedynej, którą tak bardzo kocham. Zaprzepaściłem i spisałem na straty wszystko, o czym zawsze marzyliśmy i czego jeszcze pragnęliśmy dokonać. Chciałem jedynie zawrócić bieg wydarzeń, cofnąć wskazówki zegara i kochać Vanessę, jednocześnie w pełni jej ufając. Wspomnienia potrafią ranić, potrafią zabijać z dnia na dzień, niemalże z chwili na chwilę i dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że nigdy nie odnajdę się w świecie, którym sam doszczętnie zrujnowałem.
 
"Wygląda to tak jakbym nieprzerwanie grał w grę, w którą przeznaczone jest mi przegrać."

Przechadzałem się nad brzegiem jeziora, szarpiąc swoje gęste, kasztanowe loki. W dłoni ściskałem złoty pierścionek zaręczynowy, który podarowałem Vanessie. Byłem wyprany z jakichkolwiek emocji, z jakichkolwiek odczuć, a mój umysł zaprzątała tylko jedna myśl – Vanessa i to, jak teraz wyglądałoby nasze wspólne życie.
Wciąż nie mogłem uwierzyć, że tak bardzo jestem w niej zakochany. Kiedyś myślałem, że to nie możliwe kochać kogoś tak bardzo mocno. Uwielbiam gdy jej włosy układają się w niesforne kształty, przez co ciągle je poprawia, marszcząc nos. Jej źrenice rozszerzają się, piszczy i przytyka sobie usta dłonią, gdy słyszy jakieś sprośne słówko. Kiedy przechodzi koło mnie, czuję doskonale waniliowy zapach jej włosów i on nie może wydostać się z moich nozdrzy. Wzdryga się na mój dotyk, dzięki czemu wiem, że mam nad nią kontrolę. Uwielbiam sposób w jaki chodzi, jej stopy delikatnie muskają powierzchnię nie wydając najmniejszego odgłosu. Kocham, gdy nosi moją koszulkę, która sięga jej minimalnie przed kolano, wygląda w niej tak niewinnie, a zarazem seksownie, a kiedy złości się, że pachnie mną wiem, że tak naprawdę kłamie. Widzę każdy detal, gdy mówi. Jest idealna pod każdym względem co spowodowało, że moje uczucia spotęgowały się w miłość.
Tak ciężko jest mi teraz  żyć ze świadomością, że ona mnie nie potrzebuje. Vanessa chce tak po prostu zapomnieć o tym wszystkim co nas łączyło. To powoduje, że robi w moim sercu coraz to większą dziurę, która pozbawia mnie jakichkolwiek sił tym samym zabijając mnie od środka. Nasza miłość była prawdziwa i nigdy nie znajdzie dowodów na to, że jej nie kochałem. Byliśmy jak lustra, które odbijały swoje najgłębsze rany i najdziksze pragnienia.

 "Zdobywanie ciebie było dla mnie wyzwaniem, które uwielbiałem."

Przysięgam, że gdy tylko pierwszy raz ją zobaczyłem, coś się we mnie obudziło. To uczucie było dla mnie dziwnie obce. Na początku nie lubiłem jej, ale jednocześnie pragnąłem, była czymś mi potrzebnym, inaczej kimś kogo chciałem mieć tylko dla siebie. Wszystkie złe słowa kierowane w jej stronę miały być ucieczką i kłamstwem przed prawdziwym słowem, które plątało mi się na języku. Z każdym nowym dniem, zacząłem spoglądać na nią inaczej niż na inne dziewczyny z którymi miałem do czynienia. Ona była zupełnie inna co mnie zaintrygowało. Nie była jedną z tych lasek, które na siłę pchały mi się do łóżka. Miała zasady, które nikt nie mógł podważyć.

Dlaczego wszystko o co walczyliśmy tak doszczętnie zepsułem? Jak ja mogłem być taki głupi, krzywdząc ją? Dlaczego ja to kurwa zrobiłem? Ta zdrada... Ja sam nie wiem co sobie myślałem zapraszając tą dziewczynę do domu. Odkąd poznałem Vanessę, skończyłem z tamtym życiem z którego z trudem udało mi się wyjść i zostawić. Czy teraz naprawdę warto jest o nią walczyć po tym wszystkim? Dlaczego taka osoba jak Vanessa miałaby mnie znów pokochać? Przecież ona mnie nie chce kurwa znać! Zamachnąłem się i rzuciłem pierścionek jak najdalej od siebie co spowodowało, że wpadł do wody, opadając na dno jeziora. Upadłem na kolana, chowając twarz w dłoniach. Nigdy nie zasługiwałem na jej miłość! Zawsze umiałem tylko ranić ludzi! Potrafiłem w tak okropny sposób zemścić się na wszystkich, którzy stawali na mojej drodze! Jestem potworem! Zabiłem tak wielu ludzi, nie przejmując się konsekwencjami jakie będą mnie czekać za te zbrodnie. Dlatego muszę wyjechać, dać Vanessie wolność. Pozwolić jej w spokoju o mnie zapomnieć, przecież tego właśnie chce. Nie mam szans by naprawić to co zniszczyłem. Chcę walczyć, ale gdy ona zbywa moje uczucia, czuję się bezsilny. Czy naprawdę jest sens walczenia o nią? Czy będzie chciała wrócić do osoby, przez którą kilka razy upadła? Wiem, że już nic nie będzie takie same. Mój błąd jest nie odwracalnym błędem.

 "Wystarczył jeden dotyk i stałem się wierny tylko Tobie."

Wydaje się, że jest dobrze i że wszystko zmierza w coraz to lepszym kierunku. Spotykasz kogoś, kogo naprawdę kochasz, komu na tobie zależy, kogoś kto widzi w tobie coś więcej niż to, co inni dookoła. I nagle dzieje się coś, co spycha Cię na samo dno i nie widzisz już sensu niczego, masz zwyczajnie dość, a osoba którą skrzywdziłeś, zostawia cię powodując, że czujesz kawałki szklanych odłamków na swoim złamanym sercu. Nic nie trwa wiecznie, na tym to wszystko polega.
Czuję, że teraz wszystko jest mi obojętne, że wszystko straciło swoje dawne, jasne barwy. Świat jest ciemny i nieprzenikniony, przesiąknięty czernią, a ja upadam. Upadam i wiem, że nigdy więcej się nie podniosę.

*Oczami Christophera*

Od kilku dni nie mam pojęcia co kombinuje Thomas. Staram się nie zaprzątać tym głowy i żyć jak normalny człowiek, chodząc do pracy. Jednak rozum wciąż mi podpowiadał, że coś jest nie tak. Bałem się kolejnych pomysłów tego człowieka. Nie mogłem przełknąć tego, że udało mu się zepsuć związek Harry'ego i Vanessy. Nie ukrywam, że jestem z tego zadowolony. Cieszyłem się, że moja przyjaciółka uwolniła się od tego idioty. Do tego najbardziej dążyłem, ale z drugiej strony coś mnie trapiło. A mianowicie to, że teraz Vanessa będzie opłakiwać tego chuja, który nawet nie zasługuje na żadną jej łzę. Pamiętam doskonale gdy ją zostawił i wypłakiwała się w moich ramionach. Ciężko to znosiła, ale starała się być silna. Mam nadzieję, że teraz też będzie, dlatego chce to sprawdzić.

Wróciłem do domu, parkując swój samochód przed budynkiem. Muszę pracować, przecież pieniądze z nieba nie lecą. Moi rodzice mieszkają po drugiej stronie Stanów Zjednoczonych w Nowym Jorku, więc zdany jestem sam na siebie.
Gdy wysiadłem z pojazdu, zauważyłem jak pod mój dom podjeżdża krwisty Ford Mustang GT i to jeszcze na dodatek stuningowany. Z czterokołowca wysiadł Thomas, zakładając swoje czarne okulary przeciwsłoneczne na oczy, a z drugiej strony wysiadła jego towarzyszka Rebecca w nieco wyzywającym stroju, który o dziwo tym razem zasłaniał. Skąd on bierze takie samochody? Oboje zbliżyli się do mnie z dziwnymi uśmiechami na twarzy.
- Witaj zapracowany człowieku. - powiedział Thomas, posyłając blondynce spojrzenie. 
- Po co tu przyjechaliście? Żeby mnie wkurzyć?
- Chcieliśmy sprawdzić czy pocieszasz swoją przyjaciółkę by uleczyć jej złamane serduszko. - odpowiedziała Rebecca, później śmiejąc się z tego.
- Bardzo zabawne, ale jak widzicie jestem tutaj.
- Myślałam, że polecisz do niej, przecież tak bardzo ją kochasz.
- Daruj sobie takie teksty. - warknąłem. 
- Może byś tak łaskawie zaprosił nas do środka? - spytał Thomas.
- Wiesz, nie miałem takiego zamiaru.
- Zrobisz to albo sam wejdę. - westchnął, podwijając rękawy koszuli - To jak? - przekląłem pod nosem i ruszyłem przed siebie. Kątem oka zauważyłem, że oboje podążają za mną. Otworzyłem drzwi i weszłem do mieszkania.
- Pierwszy raz widzę, żeby facet miał tak czysto w domu. - skomentowała Rebecca, rozglądając się po pomieszczeniu.
- Nie każdy jest taki, złotko. - odparł Thomas.
- Nowy samochód? - zapytałem, wskazując na czerwony pojazd, za nim Thomas zamknął drzwi.
- Mówiłem ci, że muszę zmieniać co jakiś czas.
- Dlaczego wybierasz akurat takie?
- Bo się ścigam. - odparł.
- Ty? Od kiedy?
- Od dawna, ale to nielegalne wyścigi, więc daruj sobie, że coś ci powiem na ten temat.
- Czy Styles też się ściga?
- On? Tak, ale chyba teraz sobie trochę darował.
- Fajne zdjęcia. - powiedziała blondynka i wzięła do ręki fotografię, która stała na komodzie.
- Zostaw to! - syknąłem, zabierając od niej rzecz.
- Och, a te? Czy to nie ty i Vanessa? Jakie słodkie. - zaśmiała się i podała zdjęcie Thomasowi, na co zgromiłem ją wzrokiem.
- Masz rację, bardzo przyzwoite. Chris, powiedz mi. Znasz się z Vanessą długo? - posłał mi pytające spojrzenie, zwracając zdjęcie Rebecce.
- A co cię to do cholery obchodzi?
- Kochasz jedyną prawdziwą miłość mojego największego wroga. Chcę wiedzieć. 
- Po co? Ta informacja nie jest ci akurat potrzebna.
- Owszem jest. - oznajmił.
- Daruj sobie te podchody, dobra?
- Odpowiesz czy mam sam z ciebie to wyciągnąć?
- Tak, znam ją od dzieciństwa. - wymamrotałem.
- Hmm, to widzę, że musisz być w niej naprawdę mocno zakochany jak twoja miłość trwa trochę lat. - skomentował, biorąc do ręki kolejną z fotografii, a Rebecca w tym czasie rozsiadła się na kanapie.
- Nie rozumiem po co ci to wiedzieć. 
- Mówiłem ci już. Do moich planów, przydadzą się każde informację.
- Posłuchajcie. Wiem, że przyjechaliście tu tylko po to, bo czegoś potrzebujecie. Przestańcie się bawić i mówcie.
- Widzisz Thomas, jednak jest ciekawy twoich planów. - przemówiła Rebecca i ułożyła nogi na stolik.
- W końcu musi znać kilka z nich. 
- Co masz na myśli, mówiąc "musi"? - spytałem.
- Na ten moment zdradzę ci jeden. No więcej jak wiesz, mamy zamiar zabić Stylesa. Nie wiem jeszcze jak, ponieważ na razie ma przewagę nad nami. Ich jest pięciu, a nas jest czterech.
- Wiesz, że nie możesz wydać tego, że jestem z tobą?
- Zdaję sobie z tego sprawę. Oni myślą, że jestem tylko ja i Ryan. Nie mają pojęcia, że jest jeszcze ktoś ze mną. Chodzi tu o Rebeccę, która też będzie musiała się ukrywać na takiej samej zasadzie co ty. Nie może się wydać, że któreś z was należy do mnie. Niech nadal myślą, że jest nas tylko dwójka. Postanowiłem, że Rebecca zajmie się nieco Harrym by wyciągnąć informację, co on i ta jego banda planują. Jeśli się nie uda, ściągnę jeszcze kogoś, kto kiedyś postrzelił Stylesa.
- To znaczy, że teraz na serio zaczniesz tą wojnę pomiędzy wami? 
- Zbyt długo z tym zwlekam.
- No więc teraz to się zacznie. - oznajmiła blondynka, dumnie patrząc na Thomasa. 
- Zgadza się, skarbie. 

*Oczami Vanessy*

Leżałam na łóżku, patrząc się bezmyślnie w sufit. Czułam jak ból w mojej głowie powoli znika, przez tabletki, które niedawno połknęłam. Jednak ciągle w moim umyśle chrzątały się słowa Harry'ego. Gdy był blisko mnie, moje serce zaczęło coraz bardziej przyśpieszać. Nie umiałam tego uspokoić, więc na pewno zauważył moje zdenerwowanie. Źle się z tym trochę czuję, że tak go potraktowałam, ale teraz tak muszę postępować. Zasłużył sobie na takie traktowanie. Postanowiłam być silna i nie opłakiwać takich rzeczy jak skończona idiotka. Pokazałam mu, że on już mnie nie obchodzi. Jeszcze po tym co zrobił, chce ze mną rozmawiać? Przepraszać za swoje błędy? Po co? I tak wiem, że to próbowanie zgwałcenia mnie to jego wina. Gdyby pomyślał i nie wziął tych narkotyków, nie zdarzyłoby się to. Czasami po prostu słowo przepraszam nie wystarcza. Czas zacząć nowe życie bez niego. Chcę zacząć żyć tak jak miałam to w planach jeszcze za nim go poznałam, więc najpierw muszę zastanowić się nad pracą. Może braciszek Jonathan mi coś znajdzie, w końcu ma dobre znajomości. Podpytam też rodziców, może mi pomogą. 

Drzwi od mojego pokoju lekko się uchyliły i do środka weszła Miranda, uważnie mi się przyglądając.
- Hej, jak głowa? - spytała z troską.
- Już lepiej niż na początku. 
- To dobrze. Posłuchaj, mamy gościa. Chris! Chodź tutaj! - Chris? O mój boże, on tu jest?
- Cześć. - powiedział, stając w drzwiach, a mój wzrok poległ właśnie na nim. Delikatnie się do mnie uśmiechnął przez co spojrzałam na Mirandę by go nie obserwować. Moja przyjaciółka jednak wyczuła co jest grane pomiędzy nami.
- To może ja was zostawię samych, nie będę przeszkadzać. - Nie! Nie możesz mnie z nim zostawić! Miranda ominęła Chrisa i wyszła, zamykając za sobą drzwi.
Skierowałam swój wzrok na podłogę, gdy pomiędzy mną i chłopakiem nastała niezręczna cisza. Po chwili poczułam jak łóżko ugina się, a Chris siada obok mnie. Podniosłam lekko głowę, kątem oka spoglądając na niego. Był zdecydowanie za blisko mnie przez co czułam się trochę dziwnie. 
- Vanessa. - szepnął cicho, a ja uniosłam głowę by móc spojrzeć w jego tęczówki - Nie zachowujmy się jak dzieci.
- Dlaczego tu przyszedłeś? - spytałam.
- Chciałem cię zobaczyć. Wiem, że ty i Harry nie jesteście już razem.
- Skąd to wiesz?
- Miranda mi wczoraj powiedziała przez telefon. 
- I co, zadowolony jesteś?
- Wiesz dobrze jakie mam o nim zdanie.
- Nie mów, nie mam zamiaru tego słyszeć.
- Nie przyszedłem tu po to by się kłócić. Nie chcę by między nami było takie napięcie, chcę to zwalczyć. Zacznijmy od nowa, proszę.
- Myślisz, że to takie łatwe?
- Chociaż spróbujmy. - mówił załamanym głosem - Naprawdę aż tak mnie nienawidzisz?
- To nie tak. Ja... ja po prostu nie umiem sobie z tym poradzić.
- Z czym?
- Z tym, że mnie kochasz. - szepnęłam, a jego usta lekko się rozchyliły na moją odpowiedź.
- Boisz się, że nasza przyjaźń nie będzie już taka sama jak kiedyś, przez moją miłość do ciebie?
- T...tak.
- Vanessa rozumiem cię. Ja... ja wiem, że to dla ciebie ciężkie wyznanie do przetrawienia. Przepraszam, że cię nim dobiłem. - mogłam wyczuć w jego słowach odrobinę smutku.
- Nie przepraszaj za to. Z jednej strony dobrze, że mi to powiedziałeś. Nie chciałabym by ktoś miał przede mną jakieś tajemnice, nie lubię ich. Teraz musisz zrozumieć, że wolę byś był tylko moim przyjacielem. Zawsze cię za niego uważałam i nie chcę tego zmieniać. 
- Wiem, ale mam teraz cholerne wyrzuty sumienia przez to co się między nami stało. Wybacz, że cię pocałowałem i przepraszam za słowa, którymi cię obraziłem. Wtedy mnie po prostu poniosło, ja nie wiedziałem co ze sobą zrobić gdy się dowiedziałem, że on ci się oświadczył.
- Teraz nie ma żadnych oświadczyn, ani ślubu i proszę nie wracajmy do tych zdarzeń. Chcę mieć to za sobą.
- Ja też wolałbym do tego nie wracać.
- Tyle się dzieje teraz i ja po prostu nie mam do niczego głowy. Nie wiem z jakiego powodu cię unikałam. Może bałam się twoich uczuć i tego, że możesz zaszkodzić w związku moim i Harry'ego. Ja chcę o tym zapomnieć, przepraszam. - przetarłam łzę, która spłynęła.
- Hej, hej spójrz na mnie. - nakazał, kładąc swoją ciepłą dłoń na moim policzku - Nie musisz mi się tłumaczyć, wszystko rozumiem. Cieszę się, że wszystko wróciło do normy pomiędzy nami i cieszę się, że zrozumiałaś pewne rzeczy. 
- Dziękuję, że przyszedłeś. - złapałam jego dłoń, splątując nasze palce i uśmiechnęłam się do niego.
- Zawsze możesz na mnie liczyć, rozumiesz? Jesteśmy przyjaciółmi i wiedz, że jestem tu po to by ci pomóc we wszystkim. - spojrzał w moje tęczówki. Nie wiem dlaczego, ale zapatrzyłam się w jego oczach, które miały taki sam odcień brązu jak ja. - Pójdę już, musisz odpocząć. - wstał, puszczając moją dłoń i pozwalając by opadła na pościel - Miłego wieczoru, Vanessa. - ostatni raz posłał mi swój ciepły uśmiech i opuścił pomieszczenie. 
- Dziękuję. - szepnęłam.

Od ponad piętnastu minut siedziałam na fotelu, trzymając laptopa na kolanach i przeglądając artykuły na różnych portalach. Jeszcze całkiem nie zaszło słońce, a już czułam się zmęczona.
- A gdzie Chris? - spytała Miranda, stając na przeciwko mnie i trzymając tacę z dwoma kubkami. Nawet nie zauważyłam kiedy weszła.
- Wyszedł kilka minut temu. 
- No cóż, będę musiała wypić za niego to kakao. Trzymaj. - podała mi kubek i usiadła na moim łóżku.
- Lepiej się już czujesz? 
- Nie chcę cię okłamywać, więc nie.
- Właśnie widzę, znów jesteś blada.
- Poddaję się. Nie wiem od czego to wszystko może być. Jeszcze głowa zaczyna mnie boleć.
- Ja chyba wiem od czego to może być. Poczekaj tu. - poinformowała i wyszła na chwilę z pokoju. O co jej chodzi? Po chwili wróciła razem z torebką.
- Czego szukasz?
- Tego. - wyciągnęła jakieś opakowanie.
- Co to jest?
- To test ciążowy.
- Żartujesz!? Co ty mi sugerujesz!?
- Vanessa podejrzewam, że jesteś w ciąży. 
- Zwariowałaś!? Nie mogę być w ciąży! To nie możliwe!
- Robiłaś to z Harrym, prawda?
- No tak, ale my się przecież zabezpieczaliśmy!
- Wolałabym, żebyś sprawdziła. Vanessa proszę.
- Ja nie chcę, nie mam zamiaru. 
- Vanessa sprawdź. - Ugh! Wiem, że mi nie odpuści. 
Wzięłam od niej ten cholerny test i poszłam do łazienki. Jeszcze się przekona, że jest w błędzie. Wierzę, że z Harrym się dobrze zabezpieczyliśmy.

Po dziesięciu minutach wróciłam do sypialni w której Miranda cały czas na mnie czekała. Rzuciłam jej ten cholerny test na łóżko, a ona jedynie westchnęła i sięgnęła po niego. Będzie negatywny, jestem tego przekonana.
- I jak? - spytałam, patrząc na przyjaciółkę, która sprawdzała to cholerstwo - Wiem, że jest negatywny.
- Nie byłabym tego taka pewna. - powiedziała, a ja odwróciłam się zszokowana w jej stronę.
- Że co!?
- Vanessa jesteś w ciąży.



Od autorki: I na tym kończymy Pierwszą Część "You Will Always Be My Property"! Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do tego momentu! ;* Macie jakieś swoje ulubione sytuację naszych bohaterów? Napiszcie, jestem bardzo ciekawa! ;D 

No dobrze, czas poruszyć kwestię Drugiej Części tego bloga! Kilka czytelników zadało mi pytanie, ile będzie trzeba czekać na nową część. No więc, mam zamiar zrobić miesięczną przerwę by wszystko przygotować i dopracować. Nowy rozdział pojawi się już od 24 Października

Mam w planach zrobić także zwiastun do Drugiej Części. Chcecie tą opcję czy raczej wolicie zwykły Prolog Rozpoczynający? Wiem, że nie było zwiastunu w Pierwszej Części, ale to wszystko zależy od was, czy chcecie go tym razem ;) 

To tyle ode mnie! :) Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję! Naprawdę z uśmiechem czytam wszystkie wasze komentarze! :* Dziękuję także za tyle wyświetleń, naprawdę jestem w szoku, ponieważ nie spodziewałam się takiej liczby ;3

Mam nadzieję, że Pierwsza Część wam się podobała. Jak na mój pierwszy raz z blogowaniem, myślę, że się dobrze sprawiłam. A wy co myślicie? ;)

Ok, by rozpocząć Drugą Część muszę wiedzieć, że będziecie ją chcieć, a więc:

20 Komentarzy - Następna Część! :D

Pokażcie mi, że warto to kontynuować! Do zobaczenia kochani i buziaki, liczę na was :) x

21 komentarzy:

  1. wiedziałam że jest w ciazy ;) kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochałam się w tym fanfiction :D Z niecierpliwością czekam na następną część.. weny, weny i weny.. jesteś niesamowitą pisarką xx /Ronnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam że jest w ciąży. Czekam na część 2 ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Super to było już nie mogę się doczekać 2 części <3 pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, bd tęsknić przez ten miesiąc :D :*
    Wiedziałam, że nie długo wyjdzie ta ciąża xD
    Teraz tylko czekać na 2 część ^^ /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham, kocham, kocham, kocham.. Czekam na drugą część :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg ja od poczatku wiedzilam ze jest w ciazy a co do czesci dodaj jak naajszybciej

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na 2 czesc <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na drugą część.. plisss oby była szybciej dodana :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zrob zwiastun.. kurde ciekawe jak zareguje Harry gdzy sie dowie, ze bedzie tatusiem..

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak myślałam że jest w ciąży <3 czekam na drugą część:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Buahahhahahahhahaha vanessa w ciąży XDDDD JS WIEDZIALAM ZE TAK TO SIE SKONCZY XD buhahahahhaha ja pierdziele XD mnie się kurna czepiasz ze żadnego calowania nie było a sama zaciążasz swoich bohaterów xD ty deklu xD chciałaś żebym oceniła to Oke. Tak styl masz lepszy niż na początku (też sądzisz że od wakacji twój styl się zmienił ? Bo mój też xD) pomysły to ty masz ciekawe ale mnie nie odszukasz xD ja od razu wiedziałam że tak to się skończy a ich dziecko będzie obojniakiem XDDDD jak autorka hahahah xD tak na serio to fajny wpis I życzę ci dalszych sukcesów bo pisanie jest dla Ciebie tobie się o udaje i rób tak dalej ;D czekam na zwiastu deklu xD POZDROWIENIA dla mojej PFF xD dla Ciebie debilu xD
    Kinga xD

    OdpowiedzUsuń
  13. To musiało się tak skończyć! ;) Nie wiem jak wytrzymam do następnego rozdziału. A zwiastun pewnie będzie mega :D /Emilka

    OdpowiedzUsuń
  14. Vanessa w ciąży :D SUPEEER
    Mam nadzieję że wybaczy Harremu :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochamm ten fanfiction :))) Czekam na 2 część ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcemy drugą część jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajefajny ! :) czekamy na kolejny 😃

    OdpowiedzUsuń