5 wrz 2015

Rozdział 62


Nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem. Co ta laska zrobiła? Doprowadziła do rozpadu związku Harry'ego i Vanessy? Ale jak to zrobiła? I to jest na serio prawda czy raczej zwykłe kłamstwo?
Dziewczyna wyciągnęła do mnie dłoń w celu uściskania, ale gdy zauważyła moją niechęć do niej, od razu ją cofnęła.
- Nie cieszysz się z tego powodu? - spytał mnie Thomas i usiadł na krześle.
- Jak to zrobiliście?
- Wystarczyło uwieść Stylesa. - usłyszałem poirytowany głos blondynki. Czy to jest dla mnie powód do szczęścia, że oni naprawdę nie są już razem?
- Rebecca jest w tym naprawdę dobra, więc Styles był łatwym celem dla niej. Ale to wszystko dzięki tobie się udało.
- Co masz na myśli?
- Przecież to ty nam powiedziałeś gdzie jest Vanessa gdy zadzwoniłeś do tej swojej przyjaciółeczki. My po prostu wykorzystaliśmy sytuację.
- To znaczy, że Vanessa... - ugryzłem się w język, nie dokańczając zdania.
- Vanessa co?
- Nic.
- Mów!
- Nie.
- Gadaj!
- To nie ważne!
- Ryan, wiesz co robić. - zwrócił się do swojego wspólnika, a on natychmiast ruszył w moim kierunku. Szarpnął mnie za ręce, a następnie związał je czymś za moimi plecami. - Będziesz kurwa gadał?
- Styles oświadczył się Vanessie. - odparłem, posyłając mu gromiący wzrok.
- On? Oświadczył się jej? To żart? - zaczął się śmiać - Poważnie?
- Tak.
- Tą wiadomością polepszyłeś mi dzisiaj jeszcze bardziej humor, wiesz?
- A więc co dalej? - zapytała dziewczyna.
- Rebecco kochanie mam już doskonały plan.
- Niby jaki? - dodał Ryan, który cały czas starał się trzymać moje ręce.
- Ale wiesz, że możesz mnie już puścić? - burknąłem.
- Nie.
- Zamknijcie się! - krzyknął Thomas - Ryan załatw jakąś broń Chrisowi.
- Że co? Nie będę zabijał!
- Będziesz.
- Nie zrobię tego!
- No chyba, że wolisz, żeby Vanessa ucierpiała.
- Mówiłeś, że nie będę robić nic z tych rzeczy!
- Ale będziesz to robił. - mówił jak na razie opanowanym głosem.
- Okłamałeś mnie! Tak nie miało w ogóle być!
- Byłeś naiwny, że uwierzyłeś takiemu człowiekowi jak ja. - Ryan rozwiązał mnie i razem z Thomasem wyszli z pomieszczenia. On sobie kurwa jaja robi? Nie będę zabijał, nie zrobię tego!
- Masz przesrane u niego. - powiedziała blondynka, wyciągając paczkę z papierosami.
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Najpierw chcę usłyszeć podziękowania za to co odwaliłam. - warknęła i podpaliła szluga.
- A w ogóle jest za co?

*Oczami Vanessy*

Przez połowę nocy nie zmrużyłam oka. Spałam przykryta kocem na kanapie w salonie i czułam jak mój organizm staje się słabszy. Coraz trudniej znosiłam rozstanie moje i Harry'ego. To jest dla mnie jak mocny cios w serce. Wszystkie moje myśli krążyły wokół niego. Nie mogę od tak porzucić swoich uczuć do niego, które ciągle w sobie mam. Kocham go, ale wiem, że nie ma już dla nas żadnej szansy. Nie chcę po raz kolejny cierpieć przez taką osobę jak on. Byłabym kompletną idiotką gdybym do niego wróciła. Nie mam zamiaru angażować się w coś co nigdy prawdopodobnie nie istniało. Jego zdrada dała mi do myślenia, że tak naprawdę nigdy mnie nie kochał. Gdyby kochał, nie zrobiłby mi tego. Ale czy wszystkie słowa, które mi mówił były prawdziwe? Czy my w ogóle byliśmy prawdziwi? Czy tylko ja darzyłam go tym magicznym uczuciem? To w takim razie jakim uczuciem darzył mnie on? 
- Hej, jak się spało? - spytała Miranda, wchodząc do salonu.
- Źle. 
- Och. Wiem jak to znosisz. - usiadła obok mnie. 
- Nie potrafię go wyrzucić z głowy. 
- Przez kilka dni tak będzie.
- Dlaczego to tak boli? 
- Boli cię jego zdrada, ponieważ nadal go kochasz.  
- Nigdy nie czułam się taka zdradzona.
- Harry wydawał się w porządku.
- No właśnie, wydawał.
- Potraktował cię w najgorszy sposób w jaki można potraktować kobietę. - przerwaliśmy naszą rozmowę ze względu na to, że usłyszeliśmy dzwonek do drzwi - Zapraszałaś może kogoś?
- Ja? Nie. - podeszła do drzwi i spojrzała przez wizjera.
- To Harry. - szepnęła. O mój boże, co on tu robi!?
- Miranda wiem, że tam jesteście! Otwórzcie! - krzyknął.
- Nie otwieraj mu. - powiedziałam szeptem.
- Nawet nie mam takiego zamiaru.
- Miranda muszę porozmawiać z Vanessą! Puść mnie!
- Idź sobie Harry!
- Nie pójdę dopóki jej nie zobaczę!
- Nie pozwolę ci byś znów mieszał się w jej życie! Odejdź stąd!
- Powiedziałem, że tego nie zrobię!
- Nie wpuszczę cię, nawet nie ma takiej mowy! Zostaw ją w spokoju!
- Proszę, chcę z nią tylko porozmawiać! Pozwól mi ją zobaczyć!
- Harry dobrze wiesz, ze ci nie pozwolę!
- Muszę jej wszystko wyjaśnić. To nie jest tak jak ona myśli!
- Odejdź albo zadzwonię na policję!
- Dobrze, ale nie odpuszczę tak łatwo jak obie myślicie! Zrobię wszystko by ona ze mną porozmawiała! Vanessa jeśli myślisz, że możesz mnie unikać to się mylisz! Nie unikniesz ze mną rozmowy! - krzyknął i walnął w drzwi, po czym zapadła cisza. Miranda podeszła do okna i okazało się, że Harry wsiadł do samochodu i odjechał.
- Co teraz? - zapytała.
- Nie rozumiem go! Po co chce ze mną rozmawiać i wszystko wyjaśniać? Wiem co widziałam i to była zdrada!
- Wierzę ci, a teraz się uspokój. Na razie będę się starać trzymać cię z dala od tego psychola.
- Ale nie mogę ciągle siedzieć w domu.
- Coś wymyślimy. - mój telefon zabrzęczał oznajmiając, że dostałam wiadomość - Kto to?
- To Zayn. Napisał, że zaraz przyjedzie.
- Znowu?
- Masz coś przeciwko, bo jak tak to... - przerwała mi.
- Nie no co ty! Może przyjechać. A teraz idź się ogarnąć, bo wyglądasz jak wrak człowieka, a ja zrobię śniadanie.
- Dziękuję. - przytuliłam przyjaciółkę do siebie. Jest naprawdę cudowną osobą. Podniosłam się na nogi, ale gdyby nie Miranda upadłabym na ziemię.
- Ej, wszystko okej?
- Zakręciło mi się trochę w głowie.
- Na pewno?
- Tak, mogę iść.

~*~ 

- Cześć, wejdźcie. - Miranda zaprosiła do środka Nialla, Zayna oraz Louisa. Myślałam, że przyjdzie sam Malik, a okazało się, że cała trójka.
- Dzięki, że przyszliście. - powiedziałam i machnęłam ręką byśmy przenieśli się do salonu.
- A więc. Jak się czujesz? - spytał Niall, siadając obok mnie. 
- Już dzisiaj w miarę dobrze.
- Wyglądasz trochę blado. - skomentował Tomlinson, rozsiadając się na fotelu.
- Nie spałam pół nocy.
- To nie dobrze. - odparł Malik, opierając się o ścianę.
- Może chcecie coś do picia? Kawa, herbata? - zmieniła na chwilę temat Miranda.
- Nie dziękujemy. My tylko na chwilę przyszliśmy. - mulat uśmiechnął się do mojej przyjaciółki na co później zajęła miejsce po mojej drugiej stronie. Wow, oni naprawdę się sobie spodobali!
- Martwiłem się o ciebie po tym co powiedział mi Zayn. - dodał blondyn.
- Wiesz to nie jest dla mnie teraz proste.
- Tak wiem. Harry zachował się jak dupek, ale wiem, że będzie starał się to wszystko odkręcić.
- Jego działania wyjdą na marne. Nie chcę być znowu z nim.
- Dlaczego? Nie kochasz go? - spytał Louis.
- Nadal go kocham, ale to co zrobił jest nie wybaczalne. Zrozumcie mnie. Nie mogę być z kimś kto mnie nie kocha. Po tym co zrobił, nienawidzę go.
- Ale on cię kocha i to nie jest udawana miłość.
- To dlaczego całował tą dziewczynę?
- To on powinien ci odpowiedzieć na to pytanie.
- Nie chcę go znać ani z nim nawet rozmawiać. - wstałam z kanapy i chwyciłam torebkę z wieszaka, która wisiała w korytarzu. Wyciągnęłam klucz od domu Harry'ego i rzuciłam w stronę Tomlinsona. Gdy chciałam zrobić krok do przodu, lekko się zachwiałam, przez co kolejny raz bym upadła gdyby nie Zayn, który akurat stał obok.
- Ej mała, co jest? - spytał, trochę przestraszony.
- Nic, po prostu mam zawroty głowy.
- Jesteś chora?
- Nie, nic z tych rzeczy. Jest dobrze to tylko chwilowe. - odpowiedziałam i spojrzałam w stronę Louisa - Jeśli go spotkacie, oddajcie mu ten klucz. Nie będzie mi już potrzebny.
- Jesteś tego pewna?
- Tak, jestem.
- Zabijasz go tym, że chcesz się od niego oddalić.
- Przepraszam, że się wtrącę, ale nie brońcie Harry'ego. Źle potraktował Vanessę i niech nie liczy na to, że ona będzie chciała z nim rozmawiać po tym co jej zrobił. - odrzekła Miranda.
- Nie znasz dobrze Harry'ego. On będzie chciał za wszelką cenę ją zobaczyć. - szybko odpowiedział Malik, na co ta spojrzała na niego.
- Może zmieńmy temat, co? Mam dość gadania o Harrym. - westchnęłam.
- Masz rację. - poparł mnie Tomlinson.
- No więc, co u Liama? Jak on się czuje?
- Przechodzi teraz trudny okres. Wciąż ciężko mu po śmierci Danielle, ale jakoś się trzyma. Staramy się mu pomagać. - odparł Horan.
- Postaram się go w najbliższym czasie odwiedzić.
- Dobrze, powiemy mu.
Dlaczego ludzie niewinni są zawsze najbardziej poszkodowani?

*Oczami Harry'ego*

Odpychałem od siebie wiadomość zakochania, ale gdy pierwszy raz stałem z nią blisko ujęła mnie. Do teraz nie wiem czym. Może to jej oczy, a może składne usta? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie i wciąż nad tym rozmyślam. Później wszystko się zaczęło. Całkowicie podlegałem jej kontroli, potrafiła zrobić ze mną wszystko, a ja nie umiałem się temu sprzeciwić. Poddawałem się jej, tak dziecinnie się poddawałem. Uwielbiałem każdą chwilę z nią. Wolałem to niż spotkanie z kumplami, wolałem siedzieć i się na nią patrzeć niż słuchać tego samego tematu non stop od chłopaków, a ona natomiast nie była dla mnie nudna.
Chciałbym znów móc ją przytulić i poczuć jej zapach, usłyszeć choć jedno słowo by móc delektować się jej głosem i znów pieścić jej malinowe słodkie usta. Ale wszystko spieprzyłem! Kurwa zepsułem coś co było dla mnie najważniejsze! Teraz ona przeze mnie cierpi! Wszystko to moja wina! To ja doprowadziłem ją do takiego stanu w jakim teraz jest! To co mi powiedział Zayn naprawdę spowodowało, że się przejąłem. Wiem, że przez to co zrobiłem, ona nie może sobie z tym poradzić.


„Jesteś prawdą, której nie umiem wyjaśnić.”

Tak bardzo ją zawiodłem. Potraktowałem jak kiedyś inne dziewczyny. Nie mogę poznać samego siebie. To naprawdę jestem ja? Jeśli nie to kim jestem? Dobrym człowiekiem czy złym? Stałem się teraz nikim.
Nie jestem ważny już dla nikogo. Straciłem swój największy skarb jaki miałem przez moją jedną głupotę. Nigdy nie miałem zamiaru jej skrzywdzić, ponieważ ją kocham. Kocham ją i jest tą jedyną, którą widzę w swojej przyszłości. To ją chcę i pragnę obok siebie. Tylko i wyłącznie ona potrafi doprowadzić mnie do równowagi, którą właśnie teraz straciłem. Może ja naprawdę nie zasługuje na nią? Przecież po co miałaby żyć z takim człowiekiem jak ja, który tylko krzywdzi innych? Dlaczego tak myślę? Dlaczego myślę, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni? Ona jest jedyną, którą pokochałem i nie mogę pozwolić by mnie zostawiła. Mam zamiar jej wszystko wyjaśnić i nawet jeśli mnie odrzuci, nie poddam się. 

Wyszłem z domu Liama i zacząłem kierować się do samochodu. Musiałem do niego przyjechać by sprawdzić jak się czuje. Stracił miłość swojego życia, więc ciężko mu jest sobie z tym poradzić. Dlatego jestem ja i chłopaki, którzy pomagamy mu przejść przez to wszystko. Wyciągnąłem kluczyki z kieszeni spodni i otworzyłem swojego Range Rovera.
- Myślałeś, że się nie dowiem, że ta twoja suka wciąż żyje? - odwróciłem się w kierunku gdzie usłyszałem głos, jednak dobrze wiedziałem do kogo on należy. Jak dobrze znów widzieć swojego wroga. 



Od autorki: Okej na początek taka krótka informacja! Teraz już mówię na serio, zostały mi już 3-4 rozdziały do zakończenia pierwszej części bloga. Wiem, że we wcześniejszych rozdziałach pisałam, że zakończę ją wcześniej, ale tyle jeszcze mi pomysłów przychodziło by ich użyć w pierwszej części, że dopiero teraz będę ją zakańczać. Uwierzcie mi Epilog będzie bombą, więc mam nadzieję, że są osoby, które chcą drugiej części tego bloga :)
A więc, do następnego xx
 










9 komentarzy:

  1. To zaczęło się dziać :o Już się nie mg doczekać kolejnego rozdziału <3 /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Żartujesz?!? Ja nie moge wytrzymać do następnego rozdziału a co dopiero do następnej części.. xx czekam, czekam i jeszcze raz czekam.. kocham tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  3. założe sie że ona jest w ciązy :D cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ce drugą część!
    Myślę, że Van jest w ciąży
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha mówiłam że Vanessa bedzie w ciąży xd
    Rozdział cudowny jak zawsze..
    Czekam na next //Ronnie xx

    OdpowiedzUsuń
  6. nie mg się doczekać boże ;(
    a z tą ciążą to niezle
    czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju!!! Super rozdział *_* ciekawe co to będzie....
    Mam nadzieję,że będzie druga część xD Powodzenia i dużo pomysłów!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieje ze ona będzie w ciąży i wrucą do siebie

    OdpowiedzUsuń