30 sty 2016

Rozdział 73


W momencie gdy usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos, zamarłam w miejscu. Czułam jak zdenerowanie przelatuje przez całe moje ciało, a na mojej skórze pojawia się gęsia skórka, która spowodowana była właśnie przez niego. Moje oczy zastygły na patrzeniu się w jeden w punkt na co usta zaś lekko się rozchyliły. Nie wiedziałam co robić kiedy do mnie przemówił. Byłam po prostu  lekko spanikowana.
- Vanessa? - znów powtórzył tym razem wyrywając mnie z zamyślenia. Boże on nadal tu jest - Jesteś tam?
Nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa. Coś podpowiadało mi, że nie powinnam nic mówić i to coś miało kompletną rację. Przecież dążę cholera do tego by o nim zapomnieć. Harry jest przeszłością, która została zakończona i zamknięta. Tak, właśnie tak. Nie chcę mieć już z nim nic wspólnego. Nie chcę go spotkać, ani nawet z nim rozmawiać. Czy nie na tym mi przez cały ten czas zależo? Za wszelką cenę nie mam zamiaru wracać do dawnego życia. Owszem, może teraz moje życie nie jest zbyt piękne przez masę problemów jakie mam. Między innymi informacja o dziecku całkowicie przewróciła je do góry nogami, ale przecież nie mogę się poddać, prawda?  Wciąż uważałam, że to nie jest teraz dobry moment na posiadanie takiego maluszka. Marzyłam by stworzyć rodzinę składającą się z ojca i matki, ale nie ma już na to żadnej szansy. Sprawy zboczyły na inny tor przez co podjęłam się opieki nad dzieckiem jako samotna matka. Może w przyszłości kiedy znów się zakocham, ktoś przejmie rolę ojca dla mojego maluszka. No właśnie, może.
- Vanessa wiem, że tam jesteś. Słyszę twój oddech - Harry przemówił po raz kolejny swoim spokojnym i opanowanym głosem co mnie lekko zdziwiło i przypomniało że wciąż jesteśmy na linii. Nie rozumiem, przecież jego siostra została postrzelona! Jak on może być teraz taki spokojny!? Okej Vanessa uspokój się. Na co ty do cholery teraz czekasz? Rozłocz się! Nie pozwól by myślał, że ci na nim zależy! Ugh! Bicie się z myślami to najbardziej denerwująca rzecz jakiej nie lubię.

Odsunęłam telefon od swojego ucha i nacisnęłam na czerwoną słuchawkę, rozłączając jedyne połączenie jakie miałam z Harrym. Odłożyłam telefon na szafkę nocną i opadłam na poduszki. Dlaczego to wszystko jest tak do diabła trudne?

~*~

Poranne promienie słońca przeciskały się przez zasłonięte firanki. Byłam zmęczona gdyż spałam jedynie pół nocy. Miałam cholerną ochotę wypić swoją ulubioną kawę, ale niestety nie mogłam ze względu na ciążę. Musiałam ograniczyć pewne rzeczy, które mogłyby wpływać niekorzystnie na rozwijanie się dziecka. O mało nieprzewracając się na schodach, dotarłam do kuchni gdzie od razu moją uwagę przykuła mała karteczka, leżąca na drewianym, kuchennym stole.

"Musiałem pilnie pojechać z rana do firmy ojca. Mamy mały problem, ale nie przejmuj się. To nic poważnego. Będę w domu gdzieś po południu. Jonathan."

Wzdrygnęłam się, słysząc dzwonek przez co arkusik papieru wypadł mi z ręki, lądując na podłodze. Szybko schyliłam się by go podnieść i gdy odłożyłam go na blat kuchenny, ruszyłam do drzwi wejściowych. Jak tylko je otworzyłam, lekki uśmiech blondwłosego chłopaka ciepło mnie przywitał.
- Cześć, mogę? - spytał Niall, opierając się o framugę drzwi.
- Em, jasne wejdź - machnęłam ręką, pozwalając mu by wszedł do środka - Co tutaj robisz?
- Musimy porozmawiać Vanessa - poinformował, odwracając się za siebie w moją stronę, kiedy tylko zamknęłam drzwi.
- O czym?
- Zauważyłem, że ostatnio dziwnie się zachowujesz. Wczoraj kiedy Louis powiedział ci, że Gemma została postrzelona, tak nagle ulotniłaś się z domu. Wybacz, ale ja nie kupiłem twojego wytłumaczenia o tym, że twój brat czeka na ciebie. O co chodzi? Czemu mnie skłamałaś, jak na rzeczy jest co innego? Mogłabyś mi to wytłumaczyć, bo ja już nie rozumiem. 
- To nie tak.
- A jak? Vanessa ukrywasz coś. Czuję to po twoim zachowaniu, a po wczorajszym jestem pewny, że nie jesteś z nami wszystkimi szczera.
- Ja po prostu przejęłam się tym co się stało Gemmie. Pomimo tego co jest pomiędzy mną, a Harrym, ona nadal jest dla mnie ważna. 
- Okej w to uwierzę, ale nadal przeczuwam, że mnie z czymś okłamujesz - westchnął.
- Niall przestań.
- Wypierasz się, widzisz? Vanessa jesteśmy przyjaciółmi, staram ci się pomóc.
- Wszyscy starają się mi pomóc! Ugh, weźcie sobie darujcie!
- Rozumiem, że masz wystarczająco pomocy i masz już tego dosyć, ale nie możesz tego zaprzepaścić - oznajmił - Wiem, że coś ukrywasz. Bądź ze mną szczera i skończ z ukrywaniem tego czegoś co cię trapi.
- To jest mój problem, nie powinno to was obchodzić.
- Jesteś dla nas równie ważna, Vanessa! Wiemy przez co przeszłaś i wiemy jak ten idiota cię potraktował, ale nam możesz zaufać. Nigdy byśmy nie zdradzili twoich sekretów czy chuj wie czego jeszcze. 
- Dlaczego uważasz, że mogę wam w stu procentach zaufać, jak jesteście w kontakcie z Harrym?
- Czyli twoim problemem jest Styles? To o niego tu chodzi? 
- W pewnym sensie tak - odpowiedziałam cicho, spuszczając głowę w dół. Chłopak podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich ramionach.
- Spójrz na mnie - poinformował, a ja od razu podniosłam na niego wzrok - Wiesz dobrze, że jestem tu by ci pomóc. Możesz powiedzieć mi wszystko. Nie oczekuje niczego innego od ciebie niż prawdy. 
- To nie jest zwykły problem, Niall. To coś znacznie innego.
- Zrozumiem, zaufaj mi - uśmiechnął się po raz drugi odkąd tu jest, zachęcając mnie bym się przed nim otworzyła.

Chciałam to zrobić. Chciałam móc powiedzieć mu prawdę, jaką ukrywam od dłuższego czasu. Niall nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze starał się mi pomagać i co najważniejsze zawsze był ze mną szczery. Nie mogę mu teraz nie powiedzieć. Ufam mu najbardziej z całej czwórki. Zasługuje na znanie prawdy.
- Dobrze - odparłam - Powiem ci, ale proszę niech to zostanie między nami. Nie chcę na razie by reszta chłopaków się o tym dowiedziała.
- W pełni akceptuje twoje słowa - złączył nasze dłonie, kciukiem sprawiając bym się uspokoiła.
- Gdy dowiedziałam się o zdradzie Harry'ego i wyprowadziłam się z naszego domu, zamieszkałam u mojej przyjaciółki - blondyn uważnie mi się przysłuchiwał - Przez kilka dni często kręciło mi się w głowie, zbierało mnie na wymioty, choć jeszcze ani razu wtedy nie wymiotowałam. Przyjaciółka namówiła mnie bym zrobiła test.
- Woah, czekaj, stop. Chcesz mi powiedzieć, że ty...
- Tak, jestem w ciąży, Niall. Test wyszedł pozytywny - przyznałam się, na co chłopak posłał mi zaskoczone spojrzenie.
- Święty jezu - przetarł twarz dłońmi - To Harry jest ojcem, prawda? 
- Tak.
- On wie o tym?
- Nie.
- Nie?
- Nie mam zamiaru mu tego mówić.
- Że co? O nie, nie, musisz mu to powiedzieć.
- Niall nie mogę.
- Nie możesz pozbawić go niewiedzy o dziecku! Jak ty to sobie wyobrażasz? Powinien to wiedzieć!
- Harry dla mnie nie istnieje. Chcę się od niego raz na zawsze uwolnić i nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
- Posłuchaj. Skrzywdził cię, ale nie możesz mu tego zrobić wzamian odegrania się. On jest do jasnej kurwy ojcem! - mówił zdenerwowanym tonem.
- I co z tego, że nim jest!? Nie zasługuje na to dziecko!
- Kobieto postradałaś zmysły!? Nie zgadzam się na to by mój przyjaciel nie miał pojęcia o tym, że zostanie wkrótce ojcem!
- Niall proszę. Nie mów mu o tym - błagałam.
- Vanessa nie możesz tak postąpić! Postaw się na jego miejscu! Jak ty byś się czuła, żyjąc z niewiedzą, że masz dziecko?!
- Zrozum. Ja nie mogę pozwolić by Harry znów pojawił się w moim życiu.
- Aż tak do chuja jesteś zaślepiona tym co zrobił? Dobra popełnił dużo błędów, zrobił coś czego nie powinien, ale nie masz prawa zrobić czegoś takiego. To dziecko jest wasze, będziecie oboje rodzicami. Oboje daliście mu życie! Nie możesz pozbawić dziecku, ojca. Myślisz, że jeśli wychowasz go sama, będzie wszystko dobrze? Nie! Będzie ono kiedyś pytało, gdzie jest ojciec, a ty wtedy co odpowiesz? Że umarł? Zastanów się.
- Nie obchodzi mnie co ty myślisz na ten temat. Podjęłam już decyzję. Urodzę to dziecko i będę je wychowywać. Dam radę sama. Zrobię wszystko by to dziecko nie miało kontaktu z ojcem kryminalistą. 
- Kryminalistą mówisz? Kiedy byliście razem, nie przeszkadzało ci to przecież zbytnio, prawda? Jesteś śmieszna. My wszyscy jesteśmy przestępcami, jakbyś nie wiedziała.
- Po co ja ci to wszystko mówiłam.
- Wcześniej czy później i tak bym to wiedział. Brzucha i tak nie ukryjesz. Każdy się o tym dowie. 
- Daj mi wreszcie święty spokój! Myślisz, że jestem aż taka szczęśliwa, że mam teraz dziecko? Niall to wszystko nie powinno się nawet wydarzyć! Jestem za młoda na bycie matką! Nigdy nie sądziłam, że w takim wieku, zajdę w ciążę! Ja wciąż nie rozumiem, jak to się w ogóle stało! Przecież my się zabezpieczaliśmy, nie planowałam tego wszystkiego! - usiadłam pod drzwiami, czując jak pojedyncze łzy spływają po moich policzkach - Nie wiesz jak dokładnie było na początku! Chciałam usunąć to dziecko, nie chciałam go! To do jasnej cholery nie było dla mnie łatwe! Załamałam się, miałam ochotę coś sobie zrobić!
- Boże Vanessa - przyjaciel klęknął przede mną.
- Uważasz, że wszystko jest łatwe i wszystko da się rozwiązać, a tak nie jest. W życiu są pewne rzeczy, których nie możemy cofnąć ani zmienić. Jestem w ciąży i będę miała dziecko. Nic z tym nie zrobię. Po prostu pragnę być teraz jedynie dobrą matką. Zaakceptuj moją decyzję i proszę nie mów o tym Harry'emu. 
- Dobrze wiesz co o tym myślę. Nie chciałbym być tak oszukany jak ty teraz oszukujesz Harry'ego. To cholernie przykre co ci się przytrafiło. Wiem, że nie tak planowałaś swoją przyszłość. To dziecko praktycznie zmieniło wszystko, ale mówiłem już wcześniej, że jestem tutaj by ci pomóc. Nie powiem o tym Harry'emu, możesz być spokojna. Może i nie popieram twojej decyzji w tej sprawie, ale zaakceptuje ją dla ciebie. Przepraszam, że tak wcześniej zareagowałem. Po prostu jestem temu wszystkiemu nadal przeciwny.
- Rozumiem to. Nikt nie akceptuje moich czynów, ale musicie się z nimi pogodzić. To mój problem i to ja jestem tylko i wyłącznie za niego odpowiedzialna. 
- Jest ktoś jeszcze za to odpowiedzialny, ale ten ktoś o tym nie wie - uśmiał się, próbując poprawić mi humor - Nie załamuj się, proszę. Damy sobie z tym radę. Będę ci zawsze pomagał kiedy będziesz tego potrzebowała. 
- Dziękuję - szepnęłam cicho, wycierając łzy.
- Cieszę się, że się przyznałaś. Teraz rozumiem, dlaczego nie chcesz tego mówić. Boisz się, że Harry dowie się od kogoś z nas o dziecku. Zresztą sam miałem zamiar do niego zadzwonić, po tym jak mi to powiedziałaś, ale powstrzymałem się. Nie mogę zrobić czegoś wbrew twojej woli.
- Naprawdę nie powiesz tego chłopakom?
- Nie, nie zrobię tego. No chyba, że mi kiedyś pozwolisz - uśmiechnął się, przytulając mnie do siebie - A teraz proszę przestań już płakać i pokaż mi swój piękny uśmiech. Jesteś naprawdę dzielna i jestem przekonany, że dasz sobie radę. Będziesz wspaniałą mamusią dla... dla no właśnie kogo?
- Nie wiem kto to będzie. Nie znam jeszcze płci.
- A w którym miesiącu jesteś?
- Drugim.
- Czyli byłaś już u ginekologa?
- Tak.
- O to super. I jak? Wszystko z maluszkiem w porządku?
- Tak jest zdrowy i rozwija się prawidłowo - uśmiechnęłam się, przykładając dłoń do brzucha.
- Przepraszam, że to powiem, ale Harry zawsze marzył o własnych dzieciach. Często nam o tym mówił, pewnie tobie też.
- Tak, wspominał. 
- Wymyślił już nawet imiona. Pamiętam, że dla dziewczynki dałby Darcy, a dla chłopczyka chyba Mason.
- Ładnie.
- A ty wiesz już jak nazwiesz swoje przyszłe dziecko? 
- Nie myślałam na razie nad imionami, ale jeśli bym się zdecydowała na jakieś jedno gdybym już znała płeć to i tak bym nikomu tego nie powiedziała.
- Ej, dlaczego? - szturchnął mnie w ramię.
- Takie rzeczy dowiaduje się w szpitalu.
- Co? Jesteś na serio dziwna - zaśmiał się, przytulając mnie jeszcze bliżej do siebie. 

*Perspektywa Harry'ego*

Wciąż nie rozumiałem, dlaczego Vanessa zadzwoniła na komórkę Gemmy i dlaczego się nie odzywała kiedy to ja odebrałem. Byłem zdziwiony jej telefonem. Po co miałaby dzwonić do mojej siostry? Czyżby utrzymywały razem kontakt przez cały ten czas? Wątpię w to, chociaż mogłoby być to możliwe. 

Kiedy ujrzałem imię Vanessy na ekranie komórki, poczułem cholerną potrzebę usłyszenia jej głosu. Tak bardzo za nią tęsknię. Nie sądziłem, że rozłąka tak bardzo wpłynie na moje życie. Brak możliwości spojrzenia w jej cudowne oczy, dotknięcia jej delikatniej skóry oraz muśnięcia jej ust, dobija mnie całkowicie. Po prostu wszystko co teraz pragnę to znaleźć się obok niej, ale przecież to do jasnej cholery nie możliwe.

Pchnąłem drzwi wejściowe od szpitala, od razu zaraz kierując się do windy. Kiedy pojawiłem się na danym piętrze, skręciłem w odpowiedni korytarz, po czym otworzyłem drzwi od pokoju w którym aktualnie leżała siostra. Gdy tylko moja matka, która siedziała obok łóżka, zauważyła mnie, automatycznie podniosła się z krzesła.
- Co z nią? - zapytałem i podeszłem bliżej, spoglądając na nieruchomą, ciemno blondwłosą dziewczynę.
- Nadal jest w śpiączce. Nic się nie zmieniło od wczoraj.
- Był lekarz?
- Tak, pojawił się rano.
- Żadnych stwierdzeń czy jej stan się poprawia? Nic?
- Niestety.

Chwyciłem małe krzesło i podsunąłem do siebie, by móc usiąść. Pomiędzy mną, a matką zapadła cisza, jednak nie potrwała ona zbyt długo. Kobieta zabrała swoje siedzenie i ku mojemu zdziwieniu usiadła obok mnie.
- Harry - powiedziała cicho - Czy moglibyśmy porozmawiać?
- Przyszłem tu tylko na chwilę, zaraz wychodzę. Nie będę ci przeszkadzał.
- Nie, nie, zostań. Proszę. Nie chcę byśmy się tak zachowywali. Ja-ja przepraszam za wczoraj. Zbyt pochopnie cię oceniłam. 
- Naprawdę na twoim miejscu bym sobie darował - zakpiłem.
- Przestań się tak zachowywać. Próbuję to naprawić.
- Naprawić? Czy ty siebie słyszysz? Uznałaś mnie za kłamce, morderce, za kogoś kto nie ma serca. Jak mam się teraz wobec ciebie zachowywać?
- Wiem, że przesadziłam, ale wiesz dobrze, że cię kocham i pomimo tego co się stało, zawsze będę. Po prostu trudno jest mi się z tym wszystkim oswoić. W jednym dniu o mało co nie straciłam córki, plus dowiedziałam się strasznej prawdy o własnym mężu.
- Rozumiem cię, ale nie powinnaś tak mnie od razu osądzać. Myślisz, że tak dobrze mi z tym co powiedziałaś?
- Przepraszam cię Harry. Nie panowałam nad tym co mówiłam. Popełniłam błąd. Zrozumiem jeśli będziesz na mnie wciąż zły.
- Ugh, jest w porządku. Nie chcę się z tobą kłócić. Jesteś moją matką, miałaś też trochę prawo się tak zachować. Zostawmy to i zajmijmy się Gemmą. Ona jest teraz ważniejsza niż nasze problemy.
- Boję się, że ona z tego nie wyjdzie - rodzicielka położyła głowę na moim ramieniu, chusteczką wycierając nawilżone oczy.
- Nie mów tak. Gemma się obudzi i będzie żyć dalej.
- Skąd możemy mieć pewność, że ona się w ogóle obudzi?
- Nie możesz się poddawać, mamo. Jeśli ja wierzę, ty też powinnaś.
- Nie chcę jej stracić.
- Ja też nie chcę. Musimy być cierpliwi - otuliłem kobietę ramionami i mocno przytuliłem. Nie pozwolę by cierpiała, nie po raz kolejny - Posłuchaj mamo, muszę ci coś powiedzieć.
- Co takiego? - spojrzała na mnie.
- Chcę wam kupić nowy dom, gdy tylko Gemma się obudzi, a jej stan poprawi. 
- Ale po co?
- Będziecie bardziej bezpieczni.
- Harry nie musisz tego robić.
- Chcę wam zapewnić bezpieczeństwo kiedy wylecę z Anglii. 
- Pomyślimy jeszcze o kupnie domu. Na razie jeszcze jest czas. 
- Przepraszam cię na chwilę - oznajmiłem jak tylko poczułem wibracje w tylnej kieszeni spodni. Wyszłem z pokoju na szpitalny korytarz i spojrzałem na wyświetlacz telefonu.
- Niall?

              *Perspektywa Christophera*

Przekręciłem zamek w drzwiach od mieszkania i weszłem do środka, rzucając swoją torbę z dokumentami na kanapę, która stała w salonie. Byłem cholernie zmęczony po pracy. Na serio potrzebowałem snu. Od dwóch dni prawie nie śpię przez to, że w redakcji mam teraz bardzo dużo roboty przy okładkach na nowe magazyny. 

Gdy próbowałem się przebrać, usłyszałem jak czyjś samochód podjeżdża pod mój dom. Wyjrzałem przez okno, zauważając charakterystyczny pojazd mojej przyjaciółki Mirandy. Podeszłem do drzwi i otworzyłem mojemu gościowi.
- Cześć, masz chwile? - zapytała, wchodząc do środka, zanim zdążyłem odpowiedzieć.
- Można wiedzieć jaki jest powód twojego pojawienia się tutaj?
- Powiedz mi wszystko co wiesz o Zaynie. Dlaczego uważasz, że nie powinnam z nim utrzymywać kontakty?
- On nie jest po prostu dla ciebie.
- Ale dlaczego? - złożyła ręce na piersiach.
- Bo tak, zaufaj mi.
- Jak mam ci zaufać jak nie mam żadnych podstaw? 
- Czy ja cię kiedykolwiek okłamałem?
- No nie.
- Więc weź sobie do serca, że Zayn to nie chłopak z którym możesz mieć "idealną" przyszłość - odparłem i ruszyłem do kuchni.
- Boże, ale dlaczego? Daj mi jakiś powód! - podniosła głos, pojawiając się obok mnie.
- Nie mam ochoty gadać o tym idiocie. Daj mi spokój.
- Chris, co o nim wiesz? Powiedz mi - nalegała.
- Czemu to dla ciebie takie ważne? - odwróciłem się w jej stronę kiedy w tym czasie opierała się o blat kuchenny.
- Bo chcę się o nim więcej dowiedzieć. Naprawdę go lubię, dlatego nie rozumiem, dlaczego tak wtedy oboje na siebie zareagowaliście.
- To nie twoja sprawa.
- Gdzie go poznałeś?
- Miranda! - warknąłem.
- Nie dam ci spokoju, jeśli mi nic nie powiesz.
- Odwal się, dobra? Zayn podaje się za osobę, którą nie jest. Myślisz serio, że jest taki miły? Chyba tylko dla ciebie.
- Co masz na myśli?
- Nic. Lepiej już jak pójdziesz - odparłem.
- Jaki on jest w takim razie? 
- Idź.
- Chris przestań i mi wreszcie powiedz! Co jest pomiędzy tobą, a nim!?
- Nie powinno cię to obchodzić.
- Ugh, Chris!
- Och dobra! Z tego co pewnie wiesz, Zayn jest przyjacielem Harry'ego. Stylesowi nie podobało się to, że kiedyś spędzałem dużo czasu z Vanessą. Wkurzył się, więc wysłał swoich przyjaciół na mnie w tym także twojego nowo poznanego kolegę. 
- I co dalej? Pobili cię?
- Nie.
- To co się stało?
- Nie powinienem tobie tego mówić.
- Co się stało? - powtórzyła.
- Ech, zagrozili mi bronią.
- Co!? - spojrzała na mnie zszokowana - O-on ma broń?
- Tak.
- P-próbował cię postrzelić? O mój boże.
- Miranda, posłuchaj...
- Muszę iść coś wyjaśnić. Dzięki, że mi o tym powiedziałeś - wypaliła nagle, po czym tak po prostu wybiegła z mojego mieszkania.  
Pobiegłem za nią, mając nadzieję, że ją złapię, jednak myliłem się. Gdy tylko otworzyłem drzwi, zobaczyłem jak odjeżdża swoim samochodem. Niech to szlag, powinienem jej tego nie mówić, ale zresztą co ona może zrobić? Pewnie teraz jedzie do Zayna, jeśli w ogóle wie gdzie mieszka. 

Cofnąłem się do tyłu i trzasnąłem drzwiami, jednak po chwili zostałem do nich błyskawicznie dociśnięty. Poczułem jak coś metalowego wbija się w moje plecy.
- Twoja przyjaciółka jest taka naiwa - przemówił damski głos. Lekko się odwróciłem do tyłu by dostrzec kto za mną stoi. Okazało się, że to Rebecca. Kobieta, której nienawidziłem - Jak ona mogła w ogóle zakochać się w takim palancie, który jest jednym z przyjaciół Stylesa? 
- Od kiedy tu jesteś?! - syknąłem, kiedy bardziej przycisnęła pistolet.
- Od pewnego czasu. Słyszałam całą twoją rozmowę. Wybacz, lubię podsłuchiwać.
- Czego chcesz?
- Jest sprawa - pociągnęła mnie za koszulę i wprowadziła do salonu, każąc usiąść na krześle - Związana ze Stylesem oczywiście - owinęła czymś moje ręce za obramówką siedzenia, tak bym nie mógł nimi nic zrobić. Pierdolona suka.



Od autorki: Witam Dzisiaj jedynie mam dla was jedno ogłoszenie. 
Niestety postanowiłam usunąć opowiadanie z Wattpada, ponieważ jest za dużo roboty z przenoszeniem tych wszystkich rozdziałów, a ja nie mam zbytnio czasu by ślęczeć godzinami nad poprawianiem ich. Z racji tego opowiadania zostaje na blogspocie. 

Miłego dnia kochani i do następnego :) x

14 komentarzy:

  1. Czekam na kolejny!:D <3/Natalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ♡ czekam na następny ;* /Ronnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy inni dowiedzą się o ciąży :) Rozdziały zawsze ciekawe tylko szkoda że kończą się w najlepszym momencie

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy czytasz komentarze Ale mam prośbę. Chciałabym żeby Harry dowiedział się o dziecku, i żeby wrócili do siebie. I Z by Thomas im już nie przeszkadzał :( i mam największą prośbę dodawaj częściej części bo tyle czekać to masakra. :* Niesamowite opowiadanie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie wiem, że dwa tygodnie to dużo czasu by czekać na rozdział, ale niestety nie mam innego wyjścia. Mam ważniejsze rzeczy niż blog jak np. Szkoła. Nie mam czasu by dodawać rozdziały częściej. Przepraszam, ale lepiej czekać dwa tygodnie niż miesiąc, myszko :) x

      Usuń
    2. No rozumiem :( ja zaczęłam czytać to weź wtorek skończyłam wczoraj i teraz muszę czekać :( A kiedy powinien się pojawić następny?

      Usuń
  5. Na samym początku chcę Cię przeprosić, że Ci to wypominam ale chce tylko znać Twoje zdanie na ten temat :)
    "Ok, a więc. Wiem, że większość z was chciałaby, żebym dodawała rozdziały szybciej. Uwieżcie mi chciałabym to zrobić. Tydzień dla mnie to również trochę za dużo, ale niestety nic z tym nie mogę zrobić. Muszę swój czas również poświęcać naukę języka. Mam dużo na głowie, a mało czasu dla siebie. Robię co mogę by rozdziały nie były dodawane np. raz na dwa tygodnie lub więcej. Myślę, że tydzień to wystarczający czas by czekać na nowy rozdział :) 
     Przepraszam was i mam nadzieję, że zrozumiecie ;* "

    Chce po prostu wiedzieć czy czas dodawania rozdziałów się zmieni i będziesz dodawać co tydzień tak jak wcześniej czy jednak zostaniesz przy dodawaniu co dwa tygodnie.. jeszcze raz przepraszam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek nie masz mnie za co przepraszać skarbie :) Kiedyś owszem miałam więcej czasu by poświęcić go blogowi, ponieważ nie miałam tyle na głowie co teraz. Jestem w wyższej klasie i niedługo mam egzaminy, które decydują o moim przyszłym Collegu. Niestety termin dodawania rozdziałów po prostu nie mogę zmienić. Naprawdę chciałabym móc dodawać szybciej, ale niestety brak czasu mi na to nie pozwala. Miałam opcję albo dodawać rozdziały co dwa tygodnie albo całkowicie zawiesić opowiadanie. Wiem, że chcielibyście by wszystko funkcjonowało inaczej, ale niestety nie mogę nic na to poradzić. Bardzo was wszystkich przepraszam x

      Usuń
    2. Rozumiem :) po prostu chciałam wiedzieć czy coś się jeszcze zmieni.. życzę powodzenia na egzaminach i dziękuję za to że chociaż nie masz zbyt dużo czasu dalej piszesz to ff, jest cudowne ♡ xx

      Usuń
    3. To ja dziękuję, że tu jesteś i czytasz, kochanie :* x

      Usuń
  6. O jezu po co niall dzwonił do harrego chyba nie okłamał by vanessy....

    OdpowiedzUsuń
  7. Super :*
    czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń