21 mar 2015

Rozdział 38


 Czerwona czcionka, nie muszę mówić co się kroi :)


*Oczami Vanessy* 

Kazałam Harry'emu nie kierować samochodem, ponieważ był po jednym piwie, ale wiecie jak to on. Zawsze stawia na swoim. Bałam się z nim jechać, wszystko może się zdarzyć gdy masz chociaż trochę alkoholu we krwi. Podjechaliśmy pod nasz dom. Tyle wspomnień powróciło tak nagle kiedy spojrzałam w tym kierunku. Harry pośpiesznie wyszedł z auta, a ja przyglądałam się każdemu z jego ruchów. Okrążył pojazd i otworzył moje drzwi.
- Wychodź! - powiedział stanowczo, a ja bez żadnego sprzeciwu to zrobiłam.
Z hukiem zamknął za mną drzwi i oparł mnie o nie swoim ciałem. Wpił się w moje usta z wielkim zapałem, a następnie oderwał się od nich, przybliżając do mojego ucha.
- Dlaczego tak na mnie działasz? - wyszeptał, a ja usłyszałam zaraz lekki śmiech szatyna przy wypowiedzianych przez niego słowach.
Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę domu pod same drzwi. Wyciągnął ze swojej kieszeni klucze i otworzył mieszkanie. Machnął ręką, żebym weszła pierwsza. Kiedy przekroczyłam próg, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wszystko było na swoim miejscu tak jak było przed moją "nagłą" wyprowadzką. Harry zamknął drzwi za sobą i przekręcił w zamku klucz, zamykając je całkowicie. Spojrzał w moją stronę, ukazując swój cwaniacki uśmieszek. Zdaje się, że on coś kombinuje.
Podszedł do mnie, łapiąc mnie w biodrach, a ja spojrzałam w jego tęczówki, nie wiedząc co ma zamiar dalej zrobić. Przeleciał mnie swoim wzrokiem od góry do dołu, a następnie w mgnieniu oka obrócił, przypierając do ściany swoim ciałem. Po drodze usłyszeliśmy trzask rozbitego na podłodze wazonu, który został strącony przez Harry'ego, ale chyba za bardzo się tym nie przejął. Zanim zdążyłam wykonać jaki kolwiek ruch, Hazz wpił się w moje usta jak wampir w swoją ofiarę przez co lekko zachwiałam się na moich obcasach. Co on wyprawia? Mogłam się tego po nim spodziewać. Mimo wszystko to jak mnie całował, było nie do porównania. Jego smak i dotyk na biodrach przyśpieszył mój oddech. Znów złamałam jedną ze swoich zasad, nie potrafiłam zaprzestać niczego, dałam się ponieść chwili. Chciałabym go nienawidzić, ale nie potrafię. Ciągle coś mnie do niego ciągnie, nawet jeśli nie chciałabym tego. Jedna z jego rąk znalazła się pod sukienką, druga zaś pozostała na mojej talii.
- Za długo na to czekałem, a ty za bardzo mnie prowokowałaś. - mruknął mi do ucha, a następnie przygryzł jego płatek.
- Po co mnie tu przywiozłeś?
- Spodoba Ci się to co przygotowałem. - zaśmiał się i próbował znów złożyć pocałunek, ale odepchnęłam go lekko.
- Harry nie, proszę.
- Wiem, że tego chcesz tak samo jak ja. Pragniesz mnie. - wyszeptał
- Chcę wrócić do domu.
- Jesteś w nim.
- To twój dom.
- Jest nasz.
- Ale... - przerwał mi, skradając pocałunek.
Moje nozdrza wypełnił zapach jego męskich perfum i coś jeszcze… coś słodkiego, bardzo upojnego.
Próbowałam się odsunąć, ale było mi tak dobrze. Jego usta były takie odkrywcze, coraz spokojniejsze, nadające własne tempo. Uniósł moje nadgarstki i przyparł do ściany z czego byłam odcięta od jakiegokolwiek ruchu. Jego wargi praktycznie pochłaniały moje, wydałam z siebie cichy dźwięk i osłupiałam ze zdumienia przez dotyk jego ust. Trzymałam głowę do góry, prosząc o więcej. Czułam oszałamiający nacisk, gdy rozchylił moje wargi swoimi. Sięgnął dalej, językiem odnajdując drażliwe miejsca, co wywołało u mnie śmiech. Potem zniżył się w dół i zachłannie zaczął obdarowywać moją szyję, pocałunkami. Wplatając palce w jego włosy odchyliłam głowę, aby powiększyć powierzchnię całusów. Rozkosz wzrastała, wywołując u mnie coraz większe emocje, wywołując pożądanie. Chłopak wyczuł to i zaśmiał się poprzez pocałunek.
- Wiedziałem, że tego chcesz.
Uwolnił jedną z moich rąk i ściągnęłam z niego kurtkę, rzucając ją potem na podłogę. Szatyn postąpił tak samo z moją, po czym znów rozpoczął intensywny pocałunek i zaczął prowadzić mnie tyłem. Wcześniej oczywiście ściągnęłam swoje szpilki, więc w tym momencie akurat byłam na boso. Wczepiłam się w ramiona Harry’ego, mocno oplatając jego talię nogami i bez najmniejszego trudu uniósł mnie do góry, niosąc po schodach do sypialni. Jego włosy zaplątane były wokół moich palców, a usta nie oderwały się nawet na moment od linii jego szczęki.
W pokoju panował całkowity mrok, poczułam jak chłopak kładzie mnie na łóżku i zaświeca jedną małą lampkę, co ledwo oświecała pomieszczenie. Uśmiech zarysował się wyraźniej na jego twarzy, kiedy zsunął buty ze stóp i ruszył w moim kierunku.
- Wezmę Cię tu i teraz. - podszedł do łóżka i położył się, znów delikatnie składając na moich ustach pocałunek. Zaczął masować wewnętrzną stronę moich ud przez co zaczęłam coraz ciężej oddychać. Zbliżył się do mnie niemalże maksymalnie, najdelikatniej jak umiał cmokając mnie w usta i wstał z materaca.
- Wstawaj. - brzmiał to jak rozkaz.
Staliśmy dokładnie na przeciwko siebie, między nami był lekki dystans. Dłoń chłopaka znalazła moje biodro i zaczęła sunąć w górę, wygładzając palcami materiał sukienki. Odgłos oddechu Harry’ego był elektryzujący. Jego wzrok zatrzymał się na moich oczach, wpatrywując się we mnie z pożądaniem. Jego usta znów odnalazły moje, po czym automatycznie zajął się moją sukienką. Rozpiął z tyłu suwak i po chwili ubranie zjechało na dół, pozostawiając mnie w samej bieliźnie. Jego oczy znacznie się powiększyły, a ja westchnęłam głośno, kiedy ścisnął moje pośladki.
- O cholera. - powiedział, oblizując usta. - Chcesz mnie doprowadzić do szału? - wyszeptał mi do ucha, przez co na moje policzki wkradł się delikatny rumieniec.
Nie zdawałam sobie sprawy, że się cofam, aż poczułam krawędź komody za sobą. Harry podszedł do mnie, ukazując znów ten cwaniacki uśmieszek. Jednym ruchem zwalił wszystkie rzeczy na ziemię i podniósł mnie, a następnie posadził z zadziwiającą łatwością.
- Będziesz to jutro sprzątał. - zaśmiałam się
- Jakoś w tej chwili mnie to nie obchodzi, kochanie. - oblizał moje usta, prosząc o wejście na które od razu pozwoliłam. Nasze języki po czasie zaczęły tańczyć i walczyć o dominację. Poddałam się jemu, po raz kolejny. Dałam mu całkowity dostęp do wszystkiego, mógł robić to, na co tylko miał ochotę. Coś sprawiło, że granice zniknęły.
- Nareszcie mogę dorwać się do Ciebie. - zaczął całować mój obojczyk.
- Tak się nie będziemy bawić, Styles. - odepchnęłam go od siebie i chwyciłam materiał jego koszuli, przylegającej do niego idealnie, tak, że podkreślała jego mięśnie brzucha, po czym zacisnęłam ją w pięściach i z całej siły jaką miałam, przycisnęłam go do ściany. Popatrzał na mnie lekko zmieszany, ale spodobał się mu mój ruch. Moje ręce zaczęły bawić się jego koszulką i jednym zwinnym ruchem ściągnęłam ją, ukazując nagi tors szatyna. Szybko zajęłam się również jego spodniami, które za chwilę leżały już na ziemi, pozostawiając go w białych bokserkach Kleina. Rysowałam palcem po jego klatce piersiowej, wokół konturów tatuaży kiedy on w tym czasie bacznie mnie obserwował. Przywykłam do tego, że jego ciało było bliskie perfekcji, przynajmniej w moich oczach. Mimo tych kilku blizn, pamiątek po licznych bójkach to one dodawały jakiegoś charakteru temu niepokojącemu pięknu.
- Kochanie wiem, że chcesz dominować, ale to moje zadanie. - uśmiał się i popchnął mnie na łóżko. Położył się na mnie, a ja pod wpływem jakiegoś impulsu, wbiłam swoje zęby w szyję Harry'ego ssąc ją i przygryzając, robiąc pierwszą malinkę na szyi chłopaka. Hazz zamruczał kilkakrotnie.
- Podoba mi się, jak jesteś niegrzeczna.- przyznał
- Dopiero się uczę. - odpowiedziałam.
Jakaś część mojego mózgu, która jeszcze funkcjonowała mówiła mi, żebym odsunęła się od
Harry’ego, ale po prostu nie mogłam, nie potrafiłam tego zrobić. Harry obserwował każdy mój najmniejszy ruch. Gorący wzrok palił moją skórę, wiedziałam, że pragnie zobaczyć jej więcej. Odwróciłam nas, że tym razem ja byłam nad nim. Mimo tego, że znajdowałam się w pozycji dominującej, dobrze wiedziałam, że to Harry ma nade mną całkowitą kontrolę. Przegryzłam delikatnie jego wargę, a on przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej, jakby nie chciał, żebym od nigdzie uciekła. Oderwałam się od jego uwodzicielskich warg i zaczęłam obdarowywać jego tors gorącymi pocałunkami, a chłopak na chwilę przymknął oczy. Poczułam jego dłonie na swoich plecach, które delikatnie mnie masowały. Od razu wszystko odeszło. Wszystkie złe myśli, wątpliwości. Jego dotyk mnie uspokajał, czułam się bezpieczna. Głaskał je przez moment i dojechał do zapięcia od mojego biustonosza. Jednym ruchem, zdjął go, a ja poczułam ciepło w swojej klatce piersiowej, kiedy zsunął górną część mojej czarnej bielizny, rzucając ją gdzieś w kąt pokoju. Przez przypadek otarłam się o jego wybrzuszenie w bokserkach i chłopak cicho jęknął.
- A więc tak chcesz się bawić? - zaśmiał się i obrócił nas, więc znów leżałam pod nim.

Poczułam jego ciepły oddech w zgłębieniu pomiędzy moimi piersiami i zaczął je całować. Później złożył kilka całusów na moim brzuchu, aż dotarł do moich majtek. Zahaczył o gumkę i strzelił delikatnie z niej, a przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Nie potrafiłam zapanować nad swoim oddechem.
- Nie będą Ci już potrzebne. - szybko zerwał ze mnie moje majtki, pozostawiając mnie przed nim całkowicie nagą. Jego śmiałość zadziwiała mnie za każdym razem. - Tak lepiej. - jego uśmieszek mówił sam za siebie, a ciemne loki były w całkowitym nieładzie.
Usta Harry'ego uniosły się wysoko, gdy zaczepił swoje kciuki o materiał swoich bokserek i bezceremonialnie pociągnął je w dół. Pożądałam go, wiedziałam, że sama chce tego tak jak on. Nie wiem dlaczego poddaje mu się tak łatwo. Brakowało mi tej bliskiej bliskości między nami. Jak mnie całował, przytulał to wszystko było takie magiczne. Tylko przy nim tak się czułam. Byłam jak zahipnotyzowana. Spojrzałam w jego tęczówki, przepełnione pożądaniem. Dołeczki w jego policzkach pogłębiły się, a w oczach zauważyłam błysk. Otarł się leniwie o mnie i znów powrócił do składania pocałunków na moim ciele. Badał go wzrokiem, sprawdzając każdy skrawek.
- Spokojnie kotku, mamy na to całą noc. - powiedziałam, odrywając go na chwilę od wykonywanych czynności.Musnął mój najczulszy punkt za uchem i przegryzł płatek. Pocałował później mój policzek, a potem musnął zachłannie moje wargi. Niechętnie się ode mnie oderwał i zjechał w dół. Zatrzymał się przy szyi na której również zostawił kilka muśnięć. Zjeżdżał wciąż w dół, całując wszystko po kolei. Całował moje podbrzusze, a swoje magiczne dłonie przeniósł na wewnętrzną stronę moich ud, które delikatnie zaczął masować. Wypchnęłam biodra do góry i usłyszałam jego chichot.
- Aż taka spragniona? - mruknął
Jedną dłonią zaczął jeździć po moim podbrzuszu, na co mimowolnie zadrżałam. Nie wiedziałam zupełnie na czym mam się skupić.
- Pragnę Cię tak cholernie mocno. I będę miał. Teraz, w tym momencie. - szepnął i tym samym potarł kciukiem o moje wejście i powoli wszedł we mnie, wcześniej się zabezpieczając.
Z moich ust wydobył się głośny jęk, który zachęcił tylko Harry'ego do dalszej pracy.
Odchyliłam głowę do tyłu i chwyciłam jedną dłonią jego podbródek i odwróciłam go tak, że bez problemu mogłam go pocałować. Temperatura między naszymi ciałami zaczęła wzrastać. Doskonale wiedział jak sprawić mi przyjemność, a to wszystko za sprawą jego sprawnych części ciała. Rozpoczęły się jęki rozkoszy lecące na przemian od nas obu. Z moich ust wydostawały się ciche dźwięki, zagłuszane jedynie jego oddechem.
- Krzycz moję imię! - pchnął mocno, na co bez zastanowienia wykrzyknęłam jego imię - Dokładnie, jeszcze.
To było po prostu nie do opisania. W jednej sekundzie był stanowczy i ostry, a za chwilę potrafił być zdecydowany, jednak czuły i delikatny. Te zmiany doprowadzały mnie dosłownie do obłędu. Towarzyszyły mi niepochamowane jęki na którymi nie potrafiłam zapanować.
- Ha...Harry...ja nie wy...wytrzymam. - odezwałam się, łapiąc z trudem powietrze.
Przyśpieszał i wzmacniał swoje ruchy biodrami co jakiś czas, czerpiąc z tego ogromną przyjemność. Jeździłam dłońmi po jego plecach, a przy jego mocniejszych pchnięciach mocno wbijałam palce w jego skórę. Poruszał się w przód i w tył w stałym, nieśpiesznym tempie.
- Dasz radę, mała. - odpowiedział.
Moje jęki zrobiły się bardziej głośniejsze i intensywniejsze, a z czoła Harry'ego poleciało kilka pojedynczych kropli potu. Praca naszych ciał była w idealnej harmonii, harmonii stworzonej przez nas, przez nasze uczucie i wzajemne pożądanie. To wszystko było tak cholernie rozpalające.
- Kurwa... Jesteś taka gorąca. - mruknął.
Ponownie wbiłam palce w plecy szatyna na co usłyszałam jego ciche syknięcie. Rękami przyciskałam go do swojego ciała, chciałam czuć przy sobie jego umięśnioną sylwetkę, która całkiem mnie okryła. Pourywane dźwięki wydostały się z rozchylonych warg Harry'ego, który próbował uspokoić swój oddech. Wpatrywał się w uwodzicielskie ruchy moich bioder, coś o co nigdy wcześniej bym siebie nie podejrzewała. Nigdy nie postrzegałam siebie jako seksownej, ta cecha była akurat bardzo daleka od mojej codziennej nieudolności.
Po kilku mocniejszych pchnięciach, odrobinę złagodniał. Poruszał się płynnie jednak zdecydowanie, co jakiś czas delikatnie ściskając jedną z moich piersi. Czułam jego ciężki oddech na mojej szyi co tylko przyprawiało mnie o jeszcze większe dreszcze. Chłopak na moment zastygł we mnie i mocno pocałował. Uśmiechnął się i założył kosmyk moich włosów za moje ucho. Odchyliłam głowę na bok, kiedy wszedł we mnie mocniej. Zacisnęłam oczy, rozkoszując się przyjemnością. Jego ciepły, przyśpieszony oddech drażnił moją skórę, przyprawiając mnie o przyjemne mrowienie w tych miejscach, w których go odczuwałam.
Z siarczystymi przekleństwami wykonał ostatnie pchnięcia i Hazz wysunął się ze mnie, przyciskając swoje usta do moich. Zawisł nade mną, opierając się po obu stronach na przedramieniach.
- Kto by przypuszczał, że jesteś taka głośna. - rzucił, śmiejąc się przy tym.
- Że co? - zapytałam, próbując zrozumieć jego wypowiedź.
- Nie poznałem jeszcze naszych sąsiadów, którzy mieszkają obok, ale jestem na sto procent pewien, że teraz już wiedzą, jak mam na imię. - ton jego głosu wskazywał, że jest w nastroju do żartów.
 - Przymknij się! - odcięłam mu się szybko.
Harry leżał z zamkniętymi oczami, całkowicie oddając się przyjemności. Skorzystałam z jego chwilowej nieuwagi i przejechałam językiem po jego podbródku, docierając do warg. Jego mruknięcie było wszystkim czego potrzebowałam. Położyłam się na nim, kładąc głowę na jego święcącym od potu torsie. Po chwili poczułam jak podciąga mnie bliżej siebie.
- Vanessa... Kocham Cię, słyszysz? - zastygłam, spoglądając w jego tęczówki. - Chciałem Ci pokazać, że nadal jesteś dla mnie ważna i zawsze będziesz.
- Harry wiem.. - dotknęłam jego policzka, nie odrywając kontaktu wzrokowego - Chcę Ci ponownie zaufać, ale nie wiem czy potrafię.
- Chciałem Cię tylko chronić, żebyś była bezpieczna.
- Byłabym, gdybym miała przy sobie kogoś, kogo kocham, a ty mnie w tym momencie zostawiłeś.
- Wybacz mi to wszystko, nie potrafię bez Ciebie żyć. Żałuję wszystkich tych wypowiedzianych w twoją stronę, słów.
- Harry ja... - przerwał mi
- Masz rację, nie zasługuję na twoją miłość. Nigdy niezasługiwałem. - odparł, a ja złapałam dłońmi jego twarz, spoglądając ponownie w jego tęczówki.
- Zawsze zasługiwałeś, słyszysz? Pomimo tego wszystkiego jestem w stanie Ci wybaczyć.
Chłopak uśmiechnął się szeroko, ukazując najpiękniejsze dołeczki jakie widziałam w życiu. Nachyliłam się i złączyłam nasze usta w słodkim pocałunku. Jego język delikatnie ocierał się o mój, powodując, że moje serce biło szybciej.
Byłam szczęśliwa jak nigdy i musiałam przyznać, że tęskniłam za tym uczuciem i jego bliskością. Każdy zasługuje na miłość bez względu na to jakim jest człowiekiem, bądź jakich czynów dokonał.

*Oczami Harry'ego* 
To była piękna chwila, czuć bliskość Vanessy przy swoim ciele to dla mnie coś najcenniejszego. Zazdroszczę sam sobie, że ją mam. Kochałem się z nią już po raz kolejny i za każdym razem podoba mi się to bardziej. Nie sądziłem, że jest ktoś na świecie, kto potrafiłby tak na mnie wpłynąć. Jej jęki były dla mnie najpiękniejszym dźwiękiem od tak dawna. Wiem, dziwnie to brzmi, ale czerpałem z tego seksu więcej przyjemności i miłości niż mogłoby się komukolwiek wydawać. Mimo, że z pewnością nie był on spokojny, to i tak pełno w nim było uczuć. W gwałtowności i brutalności chcieliśmy się w sobie zatracić. Kochaliśmy się wiedząc, że jest to powtórne złączenie naszych żyć.
Czułem jak moje życie znów nabiera kolorów, a wszystko przez jedną dziewczynę. Jestem szczęśliwy, że pomimo tego wszystkiego czego zrobiłem, potrafiła mi wybaczyć i z powrotem zaufać. 

~*~

Hej, hej  Udało mi się dzisiaj z paroma trudnościami dodać dla was rozdział! ;D
Podobał się wam? :*
Następny nie mam pojęcia kiedy się pojawi, więc oczekujcie go w najbliższym czasie.
Dziękuję za wcześniejsze komentarze pod ostatnim rozdziałem

Kocham xx

9 komentarzy = Next

Czytasz = Komentujesz = Motywujesz  
 

11 komentarzy:

  1. nie spodziewałam się że tak wszystko się skończy. Czekam na nexta! :*/Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam że wrócę do siebie :) czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy rozdział się podobał? No pewnie :D <3 Był jak zawsze rewelacyjny <3 Genialne piszesz, masz do tego talent :* Fajnie, że do sb wrócili :)) Czekam na next :* /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, już się nie mogę doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrócili do siebie :D Oby next był jak najszybciej! :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genial. czekam na kolejny xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg! Omg! OMG!!!
    Wrócili do siebie <3 Jeeej <3
    Ja juz chce nextaaaaa :D
    Życzę dużo weny i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu wrócili do siebiee..
    Kocham,najlepsza para ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja miałam nadzieję że do siebie już nie wrócą ;) no cóż czytam dalej ;)

    OdpowiedzUsuń